W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


256 nieciekawych bzdur

Opublikowano: 2012-09-27
Recenzja książki „Życie: podręcznik sztuki przetrwania
Trudno stwierdzić, czym właściwie jest „Życie: podręcznik sztuki przetrwania” Łukasza Miszewskiego.

Jak wynikałoby z krótkiego opisu na tyle okładki, mogłaby to być książka przygotowująca nas na najazd kosmitów, zombie apokalipsę, czy nadchodzący (podobno bardzo niedługo) koniec świata. Niestety, nie jest ani jedną z wymienionych opcji, o nie! To coś o wiele gorszego!

Jak informuje nas jeszcze bardziej zdradliwy podtytuł, w książce tej rzekomo znajdziemy „256 rzeczy, które trzeba wiedzieć o (wszech)świecie” – nic bardziej mylnego. Rzekomy podręcznik jest niczym innym jak parodią encyklopedii, w której Łukasz Miszewski wykłada czytelnikowi swój światopogląd na to, czym są banany, jak przebiegała ewolucja ludzi i kotów czy skraca nam historię Egiptu, Izraela i Palestyny m. in. w takich słowach „Ci z Żydów, którym nie podobały się autostrady, nie chcieli lepić bałwana i nie mogli zdecydować, któremu Hapoelowi czy Maccabi kibicować, nazwali się Palestyńczykami”. Nic, tylko boki zrywać, zwłaszcza, że z tak błahych powodów do dziś giną ludzie. Ale to dopiero 42 strona, dalej jest jeszcze lepiej – hasło medycyna „tajemny, kosmiczny język lekarzy”, Węgry „kraj zbudowany z gulaszu i salami”, a samoloty to „samochody utrzymujące się w powietrzu bez żadnej wyraźnej przyczyny”.

Chyba jestem sztywniarą, bo niestety nie ubawiłam się, poznając te „złote myśli”. I tak po przykrym doświadczeniu czytania tego oświeconego dzieła, odniosłam jedynie nieodparte wrażenie, że autor chciał popisać się erudycją i humorem, ale ani jedno, ani drugie w tej książeczce nie powala na kolana. Wręcz przeciwnie.

Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie przyjąć, że „Życie: podręcznik sztuki przetrwania” mogłoby być książką dla dzieci, ale one raczej nie muszą sięgać po „256 rzeczy…” – przecież dobrze je znają z autopsji.

Książka Łukasza Miszewskiego zostawia mnie z naprawdę męczącym pytaniem, a mianowicie, dlaczego w ogóle została napisana? Nie wnosi wszak niczego nowego do literatury, tym bardziej do wiedzy o świecie, a jeśli chcemy się pośmiać, jestem pewna, że znajdziemy nie jeden tomik kawałów, a nawet filozoficzną powieść, które rozbawią nas bardziej i jeszcze nauczą czegoś o życiu (tu polecam „Forresta Gumpa” Winstona Grooma, czy „Kubusia Fatalistę i jego pana” Denisa Diderota).

Jaki jest cel tej książki? Niestety, nie potrafię odpowiedzieć na to egzystencjalne pytanie, bo do mnie autor nie dotarł. Wiem natomiast jedno – czas spędzony z ta książką był po prostu stratą. Jedyny godny pochwały aspekt „Życia…”, to bardzo trafne ilustracje Barbary Koczarek. Podsumowując, zapewniam, że bez tego podręcznika (wszech)świat nic, a nic by nie stracił. Ba, pewnie nawet byłby lepszy!

Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)

Łukasz Miszewski, „Życie: podręcznik sztuki przetrwania. 256 rzeczy, które trzeba wiedzieć o (wszech)świecie”, Wydawnictwo Illuminatio 2012



Facebook
 

COUNT:34