W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Hello, I’m Johnny Cash

Opublikowano: 2012-06-28
Recenzja książki Johnny Cash. Biografia
Czekałam na tę książkę z niecierpliwością, choć muzyka country nigdy mnie nie zachwycała. W przeciwieństwie do samej osoby J. R. Casha, którego życie zaintrygowało mnie po obejrzeniu jednego z filmów o jego życiu.

Film bardzo dobry, jednak nie odzwierciedlający całej prawdy o przeżyciach tego wielkiego piosenkarza. Wpływ na moje zainteresowanie Cashem miał również utwór „Hurt”, który nagrał niedługo przed śmiercią. Stary, schorowany człowiek z gitarą śpiewa o przemijaniu, jakby żegnał się z życiem pełnym cierpienia. Okazało się, że film i artykuły w Internecie to za mało, aby poznać Johnny’ego Casha. Z pomocą przyszła biografia autorstwa Michaela Streissgutha. Nie sposób poznać człowieka, nie zamieniając z nim ani jednego słowa, ani nawet nie widząc go nigdy na żywo. A jednak dzięki tej książce czuję się jakoś bliżej Człowieka w Czerni.

Po pierwsze: rewelacyjne wydanie. Biografia podzielona jest na pięć części, odzwierciedlających fazy życia artysty, począwszy od dzieciństwa, poprzez wzloty i upadki kariery, kończąc na starości i śmierci. Każda część podzielona jest na rozdziały, a rozdziały dalej dzielą się na mniejsze fragmenty. Jest to świetne rozwiązanie, bo chyba żadnej biografii nie da się przeczytać jednym tchem, potrzebne są chwile odpoczynku na przemyślenia czy obejrzenie zdjęć, których tu nie brakuje. Jedno z nich znajduje się na okładce: Cash wychudzony, z zapadniętymi policzkami, walczący z nałogiem narkotykowym. Dzięki zamieszczonym na końcu przypisom i obszernej bibliografii widać, jak wielką pracę autor włożył w powstanie tej biografii, ile wywiadów przeprowadził, ile artykułów i książek przeczytał (są tu nawet księgi rachunkowe menadżera Johnny’ego Casha!). Niestety w tekst wkradło się kilka błędów, jak np. brak polskich liter na końcu wyrazów. Bardzo mi to nie pasowało do tej, naprawdę świetnej, postaci wydawniczej.

Przed otwarciem książki warto choć trochę zapoznać się z twórczością piosenkarza. Kiedy czytałam o kolejnych piosenkach czy koncertach, przyjemnie było kojarzyć melodię i znać słowa. Ale w biografii znajdziemy nie tylko opisy kolejnych albumów. Autor bardzo wnikliwie przyjrzał się sylwetce Casha, przedstawiając kolejne fakty z życia, unikał jednak wartościowania go czy wtrącania własnych przemyśleń. To dobrze, bo przemyślenia same się czytelnikowi nasuwają: współczucie, podziw, niezrozumienie, a nawet złość. Współczucie dla człowieka, który w dzieciństwie stracił bliską osobę i którego za to winiono. Podziw dla wielkiego talentu i nieugiętości. Niezrozumienie i złość dla artysty, który ranił i nie potrafił wyrwać się od nałogu. Ta biografia pokazuje, że Johnny Cash, mimo swej religijności i miłości do muzyki gospel, wcale aniołem nie był, a mimo to wielu fanów uważa, że jego podobizna powinna znaleźć się na Mount Rushmore.

Czytając, zaznaczałam ważniejsze wydarzenia, które miały wpływ na dalsze życie Casha. Zwątpiłam, gdy książka zaczęła wyglądać jak zeszyt z notatkami: co kilka stron wystawały kolorowe karteczki z zapiskami. Bo w życiu prywatnym i artystycznym Casha ciągle coś ważnego się działo, a wszystko to przybliża czytelnikowi autor biografii. Zwraca uwagę na politykę, na wydarzenia w kraju, na muzykę, której się słuchało, na religijność artysty. Przedstawia przyjaciół, menedżerów, rodzinę Johnny’ego, posługując się wieloma cytatami; nie ma wątpliwości, że biografia jest wiarygodna.
Mam nadzieję, że książka trafi do jak największej liczby osób. Powinien ją przeczytać każdy fan Johnny’ego Casha, każdy entuzjasta muzyki country czy gospel, zarówno z pokolenia, które dorastało w latach 60-tych, jak i ci, którzy dopiero wyrabiają swój gust muzyczny. Człowiek w Czerni w pełni zasłużył, aby o nim pisano i czytano. Niech dowodem na to będą słowa, którymi podzielił się z pewnym żołnierzem, przeżywającym załamanie nerwowe: „Życie ma swoje zakręty, którymi będziesz musiał pójść, nawet jeżeli nie będziesz wiedział, dokąd prowadzą. I choć w takiej chwili wiele rzeczy może wydać Ci się strasznych, za każdym z tych zakrętów jest nowa historia i nowy przyjaciel. Życie to wyzwanie. Zawsze jest na co czekać”*.

*s. 193.
Johnny Cash. Biografia. Michael Streissguth, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2012.

Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@kobieta20.pl)



Facebook
 

COUNT:34