W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


"Id" Dafne & Nereida

Opublikowano: 2013-04-09
Nowość wydawnicza
„Id” to nowoczesna powieść epistolarna, zbiór e-maili wysyłanych w wirtualną przestrzeń, trafiających jednak do prawdziwych kobiet – podobnych do siebie bardziej, niż mogłyby się tego spodziewać.

Każda wiadomość jest pełna wspomnień, emocji, myśli i pragnień. Do bólu szczerych. Pozbawionych cenzury. Prawdziwych.

Tytułowe id to struktura osobowościowa w modelu psychoanalitycznym Zygmunta Freuda. Zawiera w sobie wrodzone „wyposażenie” psychiczne z popędami włącznie. Działa na zasadzie impulsów, natychmiastowej gratyfikacji i zaspokojenia potrzeb. Bohaterki książki w dużej mierze kierują się w życiu właśnie tymi aspektami. Rzeczywistość jest przez nie widziana w sposób subiektywny, niekiedy pozbawiony logiki, bazujący na spontanicznych reakcjach.

Fragment:
„Zawsze lepiej żyć mocno, niż prać facetom skarpetki i gotować krupnik” – przeczytałam w jednym z numerów „Wysokich Obcasów” to dość wymowne zdanie Magdaleny Boczarskiej. Nie zmieniło ono jednak mojego światopoglądu. Uważałam tak samo, nawet nie wiem od jak dawna. Choć zdaniem wielu ludzi żyjemy w świecie, gdzie nie ma już barier do przekraczania. Nie złamiesz żadnego tabu, bo nie ma tabu. Wolno wszystko, czyli nic. A jednak wydaje mi się, że poszłam o krok dalej, niż powszechnie uważa się, że wolno.

Nie, nie jestem patologiczną małolatą wychowywaną przez ulicę i obcującą z tak zwanym złym towarzystwem (aczkolwiek święte faktycznie nie było). Nie wychowałam się też pod kloszem, u boku bogatych rodziców, którzy rozpieszczaliby mnie, zapisywali do najlepszych szkół i kupowali uczucia. Byłam gdzieś po środku obu tych skrajności. Powinnam więc żyć względnie normalnie. Ale powinno się robić tyle rzeczy… im więcej mnoży się ich na liście, tym mniej ma się na nie ochotę. Ja miałam ochotę na coś nowego. Na emocje, których nigdy wcześniej nie było mi dane doświadczyć. Przesunięcie własnej granicy, nowe doznania, krok wbrew stereotypom. Nie w ramach buntu. Dla siebie. Ot, hedonistyczne poszukiwanie przyjemności w jej najbardziej prymitywnej postaci. Choć nie zawsze było przyjemnie.
Niemniej jednak niczego nie żałuję. I choć brzmi to jak wyświechtany frazes z taniej komedii romantycznej, jestem w pełni świadoma jego znaczenia w tym kontekście. I nie żałuję nadal.

Nie mogę nazwać się nimfomanką, bo nigdy nie miałam kompulsywnej potrzeby uprawiania seksu tu i teraz, bez znaczenia z kim, byle tylko zaspokoić popęd. Choć z biegiem lat nauczyłam się, że najbardziej niepozorni mężczyźni (okej, na początku mojej seksualnej drogi po prostu chłopcy) potrafią w sprzyjającej atmosferze stworzyć magiczny orgazm, co rzadko kiedy udawało się zapatrzonym w siebie, przystojnym i narcystycznym samozwańczym playboyom. Zawsze lubiłam seks. Pod wieloma postaciami, z różnymi osobami.

© Warszawska Firma Wydawnicza 2013

ISBN: 978-83-7805-610-2
Oprawa: miękka
Format: 144x206 mm
Liczba stron: 244
Premiera: 22 kwietnia 2013
Cena: 28 zł



Facebook
 

COUNT:33