W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Jesień o smaku kalifornijskiego lata

Opublikowano: 2011-09-19
Kalifornijskie wino na jesienne dni
Koneserów winnych rozkoszy babie lato raczej nie smuci. Wszak jesień sprzyja gronowym uciechom. Szczególnie że można przy tej okazji odgrzewać letnie wspomnienia.

Ta niezbyt lubiana pora roku wcale nie musi być nostalgiczna. Nawet wtedy, gdy ma się nijak do przysłowiowej złotej polskiej jesieni. Zresztą przy odrobinie sprytu można mieć pełnię lata nawet wtedy, gdy październik chłosta wiatrem i siecze deszczem. I to lata nie byle jakiego, bo kalifornijskiego... Bez wyprawy za ocean, rzecz jasna - wystarczy wizyta w dobrze zaopatrzonym sklepie winiarskim!

Kalifornijskie wina są lubiane na obu półkulach. Fenomen tej sympatii bywa najczęściej tłumaczony specyfiką lokalnego klimatu, z temperaturami wyższymi od europejskich, i zróżnicowanymi pod względem stref klimatycznych obszarami upraw winorośli. Bo na terenie tego stanu znajduje się i najwyższy szczyt kraju, i najniżej położona dolina.

Wśród szczepów uprawianych na kalifornijskiej ziemi prym wiodą Chardonnay i Zinfandel. Pierwszy, uwodzący nosy i kubki smakowe gruszkowo-melonowym aromatem, uznawany jest nawet za najszlachetniejszą białą odmianę tutejszych winnych gron. Drugi szczep skutecznie trafia w gusta Amerykanów - być może dlatego, że koresponduje z narodową kuchnią. I choć wciąż jeszcze słychać głosy, że pojęcie „kuchnia amerykańska” trąci fałszem, bo takowa w rzeczywistości nie istnieje, to nic nie zmieni faktu, że Zinfandel jest jej częścią. W dodatku, mimo głęboko zakorzenionej gronowej szlachetności, świetnie „dogaduje się” z hamburgerem czy grillowymi żeberkami w sosie barbecue, i dodaje jankeskim kąskom nieco szyku...

Jeśli ktoś ma ochotę na łyk kalifornijskiego lata, może skusić się na bliższą znajomość z winami Robert Mondavi. Nie zawiodą o każdej porze roku, ale to właśnie jesienią świetnie wpiszą się w menu przyjacielskich spotkań – ze względu na niepowtarzalny aromat, ładnie komponujący się z zapachami końca lata, płynącymi z owocujących sadów i kwitnących wrzosowisk (wersja dla szczęśliwych posiadaczy pozamiejskich włości), czy też z ponętną wonią uginających się pod ciężarem darów jesieni straganów (opcja dla mieszczuchów)

Białe, wytrawne wino Robert Mondavi Woodbridge Chardonnay kusi bukietem apetycznych, świeżych cytrusów, a także słonecznym zapachem dojrzałych jabłek i owoców tropikalnych. Intryguje nutą kwiatów pomarańczy i przypraw, zaskakuje dębowym oddechem. Nie potrzebuje kulinarnych kompanów, by  eksponować swe wdzięki, dlatego rola aperitifu jest dla niego wręcz stworzona.

Amatorów czerwonych trunków zaciekawi smak wina Robert Mondavi Woodbridge Zinfandel, stworzonego ze szczepów Zinfandel, Barbera i Syrah. W kompozycji dominują jagody, których finezję wzmacnia aromat przypraw, z waniliowymi niuansami na pierwszym planie. W tym przypadku kulinarne towarzystwo jest mile widziane, ale nie muszą to być wyszukane potrawy. Jak na amerykański trunek przystało, w dodatku na bazie najpopularniejszego w tym kraju szczepu, harmonizuje z prostymi potrawami, jak pizza, makaron czy wędzone mięso.

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczna jesień będzie jak... sen. Kalifornijski sen, dodajmy. Kto by tam chciał się z niego budzić... Miłego smakowania amerykańskiego lata w rodzimej jesiennej oprawie!



Facebook
 

COUNT:31