W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Miejsce, które przyprawia o dreszcz

Opublikowano: 2015-06-02
Wyspa Isla De Las Munecas, czyli Wyspa Lalek- miejsce, które przyprawia o dreszcz.
Jest takie miejsce na Ziemi, na wspomnienie którego można dostać gęsiej skórki, a nawet palpitacji serca.

To miejsce, rodem wyjęte z horroru, które omijane jest szerokim łukiem, nawet przez okolicznych mieszkańców.

Miejsce to znajduje się w Meksyku, a dokładniej na południe od Mexico City, na małej wyspie zwanej Isla De Las Munecas, czyli Wyspa Lalek. Może nie byłoby nic dziwnego w tej wyspie, gdyby nie to, że została ona pewnej dziewczynce, która tam umarła i została pogrzebana przed ponad 60 laty. I pomimo tego, że jezioro, na którym umiejscowione jest to przerażające miejsce wpisane zostało na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, turyści i podróżnicy omijają to miejsce z daleka.

Wszystko to za sprawą setek zwisających z drzew lalek, które w żaden sposób nie przypominają uroczych dziewczęcych zabawek – brudne, z popękanymi oczami, bez kończyn.

Z tym miejscem związana jest pewna historia, która miała miejsce ponad 60 lat temu. Pewien Meksykanin o imieniu Don Julian Santana Barrera zamieszkał na wyspie, by sprawować nad nią pieczę. Któregoś dnia usłyszał przeraźliwe krzyki małej dziewczynki, jednak gdy przybył na miejsce było już za późno na ratunek, dziewczynka utonęła. Kilka dni po tym wydarzeniu, na powierzchni wody zobaczył unoszącą się lalkę. Z szacunku dla zmarłej, zawiesił ją na drzewie. Jednak ku przerażeniu mieszkańca, sytuacja powtarzała się każdego dnia. Meksykanin wierzył, że duch dziewczynki kazał mu zawieszać lalki na drzewach, dlatego też całymi dniami wędrując po wyspie poszukiwał nowych „okazów”. Znajdował coraz to bardziej mrożące krew w żyłach lalki – bez głowy, rozczłonkowane, z popękanymi oczami.

Okoliczni mieszkańcy byli przekonani, że duch dziewczynki opętał Julian Santana Barrera. Mało kto miał odwagę postawić stopę na wyspie. Nieliczni śmiałkowie twierdzili, że zabawki poruszały głowami, otwierały oczy, a wieczorami było słychać ich przerażające szepty. Opętany Meksykanin wierzył, że lalki są kompanami dziewczynki i chronią przed złymi mocami. Istnieje teza, że śmierć dziewczynki miała miejsce tylko w głowie szaleńca, a zawieszanie lalek na drzewach jego paranoją. Mimo to Isla De Las Munecas, jeszcze za czasów życia Juliana Santana Barrera stała jedną z atrakcji Meksyku.

W 2001 roku znaleziono zwłoki Meksykanina, dokładnie w tym samym miejscu, w którym utonęła dziewczynka. Od tamtej pory wyspę uznano za nawiedzoną i została okryta złą sławą. Aktualnie na Wyspie Lalek znajduje się około 1000 zabawek. Miejsce to stało się jedną z głównych atrakcji stolicy Meksyku, ale tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Facebook
 

COUNT:33