W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Nie umrę na raka szyjki!

Opublikowano: 2011-07-17
Zadbaj o siebie
Polki – dobrze wykształcone, spełniające się prywatnie i zawodowo kobiety, które potrafią zadbać o zdrowie.

Niestety najczęściej innych, a nie swoje. Dlatego rokrocznie ok. 2000 z nich przegrywa walkę z rakiem szyjki macicy.

To mniej więcej tyle, ile mogą pomieścić widownie obydwu sal Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie – Moniuszki i Młynarskiego. Właśnie tyle z nas co roku odchodzi z powodu raka szyjki macicy. Choroby, która rozwija się przez 10-13 lat, czyli bardzo długo, a wykryta we wczesnej fazie jest wyleczalna w ponad 90% przypadków. Tymczasem w Polsce wskaźnik umieralności z powodu raka szyjki macicy jest jednym z najwyższych w Europie i wynosi: 9,4/100 000.

Jak to możliwe? Przede wszystkim tak bardzo angażujemy się w życie naszej rodziny czy firmy, że ‘zapominamy’ zaangażować się we własne. Najpierw wizyty u specjalistów dla dziecka i męża, maraton zajęć dodatkowych popołudniami i w weekendy, na które trzeba zwieźć syna i córkę plus nadgodziny w pracy i pomoc rodzicom, którzy coraz słabiej radzą sobie w tym skomplikowanym świecie. Dlaczego tak bardzo boimy się zawieść innych, podczas gdy tak łatwo zawodzimy siebie?

Wiele kobiet skarży się na niedostępność wizyt w publicznej służbie zdrowia, na zbyt długą listę oczekujących lub brak skierowania. Badania cytologiczne nie wymagają jednak skierowania i powinny być wykonane na prośbę pacjentki. Obowiązkowo musi pamiętać o nich lekarz, ale tak samo powinna pamiętać o nich każda z nas. Mało tego – o regularnych badaniach przypomina również Państwo, organizując akcje edukacyjne i ogólnokrajowe programy cytologicznych badań profilaktycznych. Niestety korzysta z nich jedynie co 10 Polka.

Programy te, choć bez wątpienia potrzebne i ważne, mają mimo wszystko jeden zasadniczy minus – nie zmieniają niczego w elastyczności terminów, w których wykonywane są badania. Wciąż mamy do dyspozycji wyłącznie ‘standardowe’ dni i godziny. Jeśli one były przeszkodą w badaniu, sam program nie jest żadnym rozwiązaniem. To tak jakby proponować osobie bez prawa jazdy przetestowanie nowego modelu auta. Rzecz nie jest w tym, że nie chcemy jazdy próbnej, ale w tym, że nie możemy jej wykonać.

W ostatnim czasie zakończyliśmy w Medicover akcję „Cytologia nie boli. Zbadaj się!”. Były to bezpłatne cytologie oraz instruktaże badania piersi. Prowadziliśmy je w Łodzi, Szczecinie, Gdyni i Poznaniu. Celowo zaplanowaliśmy je na soboty, czyli dni wolne od pracy dla większości kobiet, dzięki czemu skorzystało z nich blisko 250 pań. Grafiki wizyt konsultacyjnych zapełniały nam się po brzegi w ciągu 2, maksymalnie 3 dni, akcja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem” – mówi Barbara Czeczuk z Medicover.

Liczba cytologii w Polsce na szczęście rośnie. Wprawdzie powoli, bo zaledwie o 7%, ale zawsze. Wciąż jednak na tle Europy wypadamy dość blado. Według badań przeprowadzonych w listopadzie i grudniu 2009r. przez międzynarodową agencję badania opinii publicznej Gfk na grupie prawie 24 tys. kobiet w wieku 15-49 lat z 17 krajów Europy i z Turcji, jedynie 44% Polek przykłada odpowiednią wagę do dbania o własne zdrowie, podczas kiedy średnia w Europie to 71%. Słowem: długa droga przed nami. Może trzeba byłoby ją zacząć od uświadomienia sobie, że nie musimy patrzeć na życie z widowni, żadna z nas nie powinna trafić do statystycznej grupy 2000 kobiet. Możemy mieć wpływ na to, co się dzieje, wejść na scenę i powalczyć o szczęśliwe zakończenie. Trzeba wreszcie powiedzieć sobie: Nie! Nie umrę na raka szyjki macicy!



Facebook
 

COUNT:31