W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Niezwykłe historie adopcji

Opublikowano: 2011-04-20
Adopcyjne opowieści
Adopcja to dość zawiły temat, ponieważ dotyczy nie tylko złożonych relacji międzyludzkich, ale także sama procedura adopcyjna nie należy do prostych. Towarzyszą temu ogromne, często skrajne emocje. Poznajmy historie osób, które tego doświadczyły.

28 – letnia Anna adoptowała z mężem synka. Niedawno minęły dwa lata od czasu, kiedy (obecnie) 6,5 – letni Dawid dołączył do ich rodziny.
Na początku było różnie” – mówią otwarcie przybrani rodzice.
Dawida adoptowali dobre pół roku po ukończeniu szkolenia. Byli wówczas przygotowani na wszystko co najgorsze. Mimo to, sytuacja czasem ich po prostu przerastała.
Bywało nieraz tak, że płakałam po nocach w poduszkę – dodaje Anna. – teraz zastanawiam się, jak dałam sobie z tym wszystkim radę.”
Pierwsze spotkanie, kilka dni po adopcji, to był sielanka. Dziecko zachowywało się dokładnie tak, jak mówili psychologowie. Było grzeczne, posłuszne, nie sprawiało kłopotów. Potem jednak syn zaczął się buntować i do dziś nie lubi zakazów. Wcześniej próbował wymóc na rodzicach spełnienie jego zachcianek, poprzez kopanie czy plucie. Rodzice starali się być konsekwentni i nie ulegać chłopcu. Poskutkowało. Dziś jest już znacznie lepiej.
Moim największym marzeniem jest, by mój syn zawsze wiedział, że może na mnie liczyć, żeby wiedział jak bardzo go kochamy.” – mówi Anna
Dawid jest podatnym dzieckiem, imponują mu starsi koledzy i dobra materialne. Anna i jej mąż zdają sobie sprawę, że sama miłość nie wystarczy. Pragną go nauczyć także odróżniać dobro od zła, by nigdy nie wpadł w złe towarzystwo.

26 – letni Krzysztof jest adoptowanym dzieckiem. Odkąd zaczął uczęszczać do szkoły, zastanawiał się, czy jest biologicznym synem swoich rodziców.
Z dzieciństwa pamiętam trzymającą mnie na rękach kobietę, brunetkę z krótkimi włosami, która jakby coś do mnie mówi i trzyma mnie na rękach. Jeden obraz, przebłysk. Czasami pojawiał mi się przed oczami, gdy zasypiałem. Kiedy zacząłem mieć podejrzenia, zacząły pojawiać się częściej. Bałem się zapytać moich rodziców” – opowiada
Rodzice zawsze byli wobec niego troskliwi, zawsze o niego dbali. Jednego roku w wakacje, Krzysztof dowiedział się całej prawdy. Nie był na nich zły, starał się zrozumieć ich sytuację.
- „Byłem trochę zdezorientowany i zszokowany zarazem... i zaraz zacząłem myśleć o biologicznych rodzicach.” – dodaje
Rodzice nie mieli nic przeciwko, powiedzieli, że się tym zajmą i pomogą mu odnaleźć biologicznych rodziców. Zachowywali się tak, jakby wciąż mieli kontakt z biologicznymi rodzicami syna. Wkrótce po tej rozmowę nastąpiło spotkanie.
Pod koniec roku szkolnego spotkałem się z moimi biologicznymi rodzicami. To było niesamowite przeżycie. Z natury jestem człowiekiem chłodnym i panującym nad emocjami, ale wtedy nie mogłem powstrzymać łez. – opowiada Krzysztof - mimo wszystko nie utrzymuję z nimi ścisłego kontaktu, spotykamy się, rozmawiamy, piszemy, ale nie tak często. Okazało się, że mam siostrę, biologiczną. Mieszkam z moimi przybranymi rodzicami i będę mieszkać dalej.”

Adopcja to trudne przedsięwzięcie, zarówno dla pary, która się na to decyduje, jak i dla dziecka. Mimo to adopcje są coraz bardziej popularne. Wiele małżeństw decyduje się na taki krok. W większości tworzą szczęśliwe rodziny. Nie odznacza to oczywiście, że życie takiej rodziny usłane jest różami. Początki bywają trudne, jednak najważniejsze to umieć je pokonać. Jak twierdzi wiele kobiet – nie trzeba urodzić, aby pokochać. Są przecież dzieci, które marzą o prawdziwej rodzinie, i czekają, aż je ktoś pokocha.


Wioleta Derkowska
(redakcja@kobieta20.pl)




Facebook
 

COUNT:34