„Pitbull. Nowe porządki” – recenzja

Opublikowano: 2016-07-04
Recenzja książki „Pitbull. Nowe porządki”.
Vega wskrzesza polskie gangsterskie kino akcji, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. A co najważniejsze – pokazuje, że polscy aktorzy również mają talent i królują na ekranie.

Najnowszy film Patryka Vegi to mocne kino akcji, w którym nie ma miejsca na bezsensowną paplaninę. „Pitbull. Nowe porządki” wszedł do kin i wywołał prawdziwą burzę wśród polskich widzów. Liczne strzelaniny, śmierć i okrucieństwo, to tylko niektóre z elementów tego filmu. Przypomina to dawne gangsterskie filmy, ale jednak ma w sobie coś więcej. Czego jeszcze można się po nim spodziewać?

Grupa Mokotowska zaczyna robić porządki. Wyłudzają pieniądze od małych przedsiębiorców, obiecując w zamian ochronę. Gdy ktoś nie ma zamiaru płacić, jest do tego brutalnie zmuszany. Zaczynają ginąć ludzie, a policja bezradnie rozkłada ręce. Policjanci dwóch warszawskich komend łączą siły i na czele z „Majami” zaczynają rozpracowywać gangsterów. Cała sprawa jest jednak poważniejsza, niż mogłoby się wydawać, a przestępcy pozostają nieuchwytni. Wkrótce okazuje się, że policja nie bez powodu nie chciała angażować się w mafijne interesy. „Majami” musi złapać nie tylko gangsterów, ale również rozpracować policyjnego kreta.

Cały film Patryka Vegi można nazwać szokującym, poczynając od gry aktorów, tego, co mówią, a kończąc na wstrząsających wydarzeniach. Na samym początku zaskakuje scenariusz napisany przez samego reżysera. Obfituje on w wulgaryzmy i w wyrazy charakterystyczne zarówno dla środowiska mafijnego, jak i policyjnego. I choć doskonale oddaje to klimat filmu, to niestety wpływa na odbiór. Niemniej wszystkiego można się domyślić lub wywnioskować. Wypowiedzi aktorów, choć naszpikowane przekleństwami, często wywołują na twarzy uśmiech.

Na uwagę szczególnie zasługuje gra aktorska, bez której film nie odniósłby takiego sukcesu. Genialne role Agnieszki Dygant, Mai Ostaszewskiej oraz Piotra Stramowskiego sprawiają, że kino ogląda się z zapartym tchem. Miałam wrażenie, że scenariusz został napisany specjalnie dla nich. Agnieszka Dygant, choć niewiele mówiła, to na ekranie zrobiła prawdziwą furorę. Równie dobrze wypadł nieśmiertelny Bogusław Linda, który tym razem grał zły charakter. Doskonale wszedł w rolę przywódcy Grupy Mokotowskiej. „Będzie zabójstwo. I ja w nim będę brał udział. A mówię ci to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnisz” – Linda tymi słowami rozpoczyna rozgrywkę między gangsterami a policją. To tylko jeden przykład świetnie napisanego scenariusza. Natomiast damską część widowni rozgrzeje przystojny Majami, którego zagrał Piotr Stramowski.

Jedyne, co trochę przeszkadzało w filmie, to gwałtowne przeskoki w scenach. Nadawały one dynamizmu, ale jednocześnie sprawiły, że można było pogubić się w akcji. Nowy „Pitbull” jest niesamowicie odważny. Można powiedzieć, że Patryk Vega wskrzesił tym filmem dobre polskie gangsterskie kino, które jest w stanie powalić widza na kolana. Widząc, co działo się na ekranie, człowiek czasami nie dowierzał, że polska policja rzeczywiście może tak działać. Jeszcze bardziej szokowała brutalność gangsterów, którzy nie liczyli się z ludzkim życiem.

Zaznaczyć również trzeba, że ten film nie jest kontynuacją serialowego pierwowzoru. Grabowski, Kula oraz Królikowski zagrali w nim, ale były to role symboliczne. W tym „Pitbullu” mamy nowych graczy i to oni wysuwają się na pierwszy plan. I pomimo, że film składa się z pociętych scen, to ogląda się go z niesamowitym zaangażowaniem i uważnie śledzi poczynania aktorów. Więcej takich filmów w polskim kinie.

Katarzyna Łochowska
(katarzyna.lochowska@dlalejdis.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat

COUNT:33