W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Prawdziwa miłość przetrwa wszystko?

Opublikowano: 2011-08-15
Recenzja książki Małe wieczności
Przeczytanie „Małych wieczności” zajęło mi 3 wieczory, a czułam się, jakby to trwało wieczność… I to wieczność, którą najchętniej wyrzuciłabym z pamięci.

Kolejna historia miłości, która nie ma racji bytu, jest nieakceptowana przez środowisko, a jej bohaterowie mimo wszystko walczą o przetrwanie uczucia. Takich opowieści było już wiele.
On – nieudacznik w średnim wieku, były górnik, żonaty, ale niezbyt spełniony u boku żony. Gdyby mógł, dawno już rozwiódłby się, ale nie stać go. Ona – piękna i młoda, ale uzależniona od narkotyków. Po to, by zdobyć pieniądze na kolejną działkę dla siebie, a przede wszystkim dla swojego męża (również ćpuna), stoi całe dnie i noce przy szosie gdzieś w okolicach Wałbrzycha, odziana w kusą, skórzaną spódniczkę i kurteczkę. Nie wiadomo, kiedy i dlaczego zaczęła ćpać, wiadomo jednak, że nie ma takiej siły, która potrafiłaby ją od tego odciągnąć.


Wszystko się zmienia, gdy Ania poznaje Henryka. Przychodzi któregoś wieczoru do portierni, w której emerytowany górnik pracuje. A on jakby tylko na to czekał, na to, że już po kilku minutach od przedstawienia się, Ania zaczyna mu opowiadać, że jest nieszczęśliwą narkomanką, że nie wierzy już w miłość, że ma dosyć oddawania się za pieniądze podstarzałym mężczyznom, kierowcom tirów. Portier słucha jak zaczarowany. Jakim cudem ta długowłosa piękność została tak sponiewierana przez los? Jednak po chwili zaczyna dziękować losowi, że zesłał mu Anię, za którą już po pierwszym spotkaniu zaczyna tęsknić i pisać o niej wiersze. Okazuje się, że nadają na tych samych falach, czują się tak samo nieszczęśliwi i tak samo pragną miłości. Spotkania na portierni stają się coraz częstsze, Ania i Henryk są sobie coraz bliżsi. Jednak każde z nich boi się zrobić krok w stronę tego, o czym oboje marzą. Bo jak prostytutka może zaproponować stworzenie związku? Jak może to zrobić nieśmiały mężczyzna, który większość życia ma już za sobą i na dodatek nie dysponuje niczym poza małym, cichym kątem na portierni? W końcu jednak ich miłość staje się faktem, Ania rzuca narkotyki, żona Henryka przez długi czas niczego nie podejrzewa, a gdy ich związek wychodzi na jaw, jest gotowa mu wszystko wybaczyć.
Po pewnym czasie spotkania Ani z Henrykiem stały się dla mnie udręką. Ich zachowanie, rozmowy są przewidywalne do bólu. Wiersze, które Henryk pisze po miłosnych uniesieniach, niewiele mają wspólnego z dobrą poezją („Nigdy nie odejdziesz tak daleko/ Żebym cię nie zobaczył,/ Nawet, gdy nie mam oczu.”), dialogi są często po prostu nudne, a sami bohaterowie mało wyraziści.


Henryk Woźny jest fanem książki autorstwa George’a Smeatona o tajemniczym tytule „Po drugiej stronie lustra” – jej fragmenty i odwołania do treści pojawiają się w książce kilkakrotnie. W końcu, zaintrygowana, postanowiłam sprawdzić, cóż to za książka, że jest tak obszernie przytaczana w powieści Botwiny. Okazało się, że George Smeaton to nic innego jak pseudonim literacki Ryszarda Botwiny. Trochę mnie zirytowało, że autor przytacza swoje własne cytaty…
Tłem miłości Ani i Henryka jest okolica, w której nikt nie może czuć się bezpiecznie. Fabryka amfetaminy, wszechobecni dilerzy narkotyków, wobec których również Ania ma zobowiązania, przez które cierpi jej nowy związek. Autor wplótł w swoją opowieść wątek kryminalny. Nie wiem, jaki był zamysł pisarza, czy chciał napisać kryminał, powieść psychologiczną, a może romans? W moim odczuciu wyszła mało dopracowana mieszanka. Stawiam jednak plus za pokazanie, że miłość jest ślepa i często może zawładnąć dwojgiem ludzi pochodzących z różnych środowisk, że różnica wieku nie ma znaczenia, i że dla ocalenia miłości osoby zakochane potrafią zrobić bardzo wiele.


Małe wieczności, Ryszard Botwina, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2011.

Hanna Kwaśna
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
 

COUNT:33