W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Przystanek w miłości

Opublikowano: 2015-12-29
Spotkanie po latach.
Wysiadając na dworcu Gdynia Główna Osobowa Joanna poczuła ogromną ulgę, w końcu była u siebie.

Pociąg z Warszawy do Gdyni przyjechał tak szybko, że nie zdążyła do końca przemyśleć wszystkich spraw, które ostatnio wydarzyło się w jej życiu.

********************

Dwutygodniowy pobyt w rodzinnym domu wykończył ją tak mocno jak żadne inne wydarzenie do tej pory. Przyjechała na urlop do Warszawy, żeby pobyć trochę z rodzicami i siostrą, których nie widziała już kilka miesięcy. Nie spodziewała się, że będzie świadkiem ostatnich dni życia ukochanej babci.

Babcia chorowała już od pięciu miesięcy na raka wątroby. Lekarze nie dawali żadnych szans na wyleczenie. Bywały dni, że było lepiej, ale więcej było takich, że było bardzo źle. Kobieta, z którą przegadała niezliczoną ilość godzin teraz jej nie poznawała. Patrzyła na wnuczkę jak na przybysza z kosmosu. Joanna posiedziała przy niej chwilkę po czym wyszła z pokoju płacząc. Nie myślała, że tak będą wyglądać ostatnie dni życia jej babci.

Kobieta umarła dwa dni później. Niedługo nastąpił pogrzeb. Joanna nie spodziewała się, że w tak przykrym dniu spotka ponownie Janka, swoją wielką miłość z czasów licealnych.

Chłopak wyglądał tak jak zapamiętała go z liceum, przystojny brunet o szaro niebieskich oczach, przyszedł towarzyszyć jej babci w ostatniej drodze. Była zaskoczona jego widokiem w tym dniu i w tym miejscu. Przecież nie znał kobiety, która praktycznie ją wychowała, była przekonana, że jakkolwiek źle to brzmiało i świadczyło o niej, on przyszedł na pogrzeb i konsolację, żeby się z nią spotkać.

Składając kondolencje Joannie, Janek porozmawiał z nią przez dłuższą chwilę. Wrócili do czasów kiedy byli sobą tak zauroczenie, że nie widzieli świata poza sobą. Powracając do tamtych chwil dziewczyna ponownie pomyślała ciepło o Janku.

Na konsolacji usiadła koło niego i kontynuowała wcześniej rozpoczętą rozmowę. Słuchał jak mówiła o ogromnym bólu po stracie babci, o rodzinie i szeregu innych spraw, które nie dawały jej o sobie zapomnieć. Nie wiadomo kiedy zaczęła opowiadać mu o sobie samej, o najbardziej osobistych elementach swojego życia. Nie zabrakło w tej rozmowie nawiązania do rozstania z narzeczonym czy bezsensownej pracy. Mężczyzna nie przerywał jej tylko słuchał z zapartym tchem tego co chciała mu przekazać.

Zapytała go – nie nudzą cię te moje opowieści;
- ależ skąd są bardzo ciekawe, odpowiedział jej bez zastanowienia.

Janek nie przyszedł na pogrzeb babci Joanny przypadkowo, chciał spotkać dziewczynę i porozmawiać z nią przez chwilę, licząc na to, że może kiedyś uda im się wrócić do siebie.

Po pogrzebie pożegnali się i wymienili numerami telefonu, tak jak wtedy, gdy spotkali się po raz pierwszy na urodzinach u Karoliny w pierwszej klasie liceum, kiedy przetańczył z nią całą noc i powiedział, że jest wyjątkowa. Teraz były to dla niej tylko puste słowa, wtedy myślała, że ją kocha i będą ze sobą już na zawsze. Jednak ich drogi rozeszły się już po czterech latach, gdy wyjechali na studia każde w inną stronę. Zazwyczaj wszyscy przyjeżdżają do Warszawy, a oni z niej uciekli. Ona do Gdańska a on do Krakowa. Dzwonili do siebie, pisali jednak to nic nie dało, ich uczucie nie przetrwało próby czasu. Coś co budowali przez cztery lata rozpadło się po pół roku. Nowe znajomości, nowe przyjaźnie i zainteresowania i nie bardzo było po jakimś czasie o czym gadać. Joanna mówiła do koleżanek, - Jak mogłam się z kimś takim związać toś to kompletny kretyn. One potakiwały tylko głową ze zrozumieniem. Gdy powiedziała Jankowi, że chce się z nim rozstać on powiedział, żeby dali sobie czas i odpoczęli od siebie na jakiś okres, żeby się zatrzymali i po jakimś czasie podjęli decyzję co dalej. Dziewczyna określiła to zawieszenie w relacjach jako „przystanek”, który trwał i trwał aż do dzisiejszego dnia.

Kilka dni po pogrzebie chłopak zadzwonił do niej i zaproponował wspólne wyjście na kawę, nie była za bardzo w nastroju, ale po namowach dała się przekonać. Przegadali ze sobą ponad pięć godzin. To był ten sam Janek, którego znała z najlepszych lat spędzonych razem w liceum, wygadany, rezolutny i opiekuńczy. Ten dzień był dla niej końcem czteroletniego „przystanku”, znowu miała motyle w brzuchu i była zafascynowana swoją licealną miłością. Spotkali się, również następnego dnia oraz kolejnego, odprowadził ją, także na pociąg do Gdyni i umówili się, że zobaczą się tam nie długo, chłopak miał przyjechać do Joanny na weekend. Bardzo szybko się to wydarzyło i dziewczyna była spięta jak nigdy wcześniej. Był piątek wieczorem, a w sobotę rano miała mieć tak ważnego gościa.

Janek o jedenastej był już w Gdyni, zjedli szybkie drugie śniadanie i poszli na spacer po bulwarze. Obydwoje potrzebowali świeżego powietrza, żeby się odstresować. Sytuacja, która się wydarzyła nieco ich krępowała. Każde z nich chciało jak najlepiej wypaść, żeby nie zawieść oczekiwań drugiej osoby.
- Jak ci się podoba bulwar, zagadnęła chłopaka Joanna.
- Wygląda tak samo pięknie jak ty, odparł i pocałował ją.
- Tęsknisz czasami za mną zapytał Janek.
- Tak codziennie.
- To tak jak ja za tobą. Jestem innym facetem niż cztery lata temu, nie ma już we mnie tego wariata jakim byłem. Ustatkowałem się, mam dobrą pracę, mieszkanie, osiągnąłem już wszystko. Tylko nikt na mnie nie czeka w domu, nie mam się wieczorem do kogo przytulić i z kim porozmawiać. Chciałbym to zmienić pragnę, żebyś to ty wypełniła to puste miejsce.

Czuła to samo względem Janka, coś było w stwierdzeniu, że „stara miłość nie rdzewieje”.

- Ja mam podobne odczucia odparła. Myślę, że na razie ze względu na dzielącą nas odległość możemy do siebie telefonować i co jakiś czas spotkać się na weekend w Warszawie albo Gdyni. Zobaczymy jak nam się to wszystko ułoży.

Chłopak uśmiechnął się na te słowa był bardzo zadowolony z takiego obrotu sytuacji.

Po powrocie do domu dzwonił do dziewczyny kilka razy dziennie. Obydwojgu bardzo się to podobało, poznawali się na nowo.

Kiedy nadszedł czas na rewizytę Joanna bez wahania przyjechała do stolicy. Odwiedziła na krótko rodziców i szybko pojechała do Janka. Było to wyjątkowe spotkanie. Ich miłość odżyła na nowo. Przegadali cała noc, śmiali się, płakali i ponownie pokochali.

W następny weekend Janek przyjechał do Gdyni. Wieczorem poszli na spacer plażą z Gdyni do Sopotu. Był to spory kawałek drogi, jednak im to w ogóle nie przeszkadzało. Mniej więcej w połowie drogi rozłożyli koc na piasku usiedli i zaczęli się całować. Pocałunki przerodziły się w pieszczoty, a one w gorący seks. Na plaży o tej porze nie było praktycznie nikogo, więc mogli się kochać bez skrępowania. Nad ranem poszli do domu. Kobieta była szczęśliwa. Janek dostał wtedy najlepsze śniadanie jakie kiedykolwiek zjadł. Miał wrażenie, że tej nocy się sprawdził i zyskał u Joanny kilka dodatkowych punktów.

W końcu zdecydowali, że zamieszkają razem, dziewczyna wróciła do Warszawy i na stałe do Janka.

Po latach stwierdziła, że było warto podjąć taką decyzję. Najsmutniejsze i najbardziej bolesne wydarzenie jakim była śmierć ukochanej babci za sprawą Janka zmieniło swój wyraz, dając jej szansę na nowe lepsze życie u boku swojej licealnej miłości.

Minęło już dziesięć lat od ich ślubu, a Joanna darzy Janka taką sama miłością, jak wtedy, gdy zakochała się w nim po raz pierwszy. „Przystanek” okazał się najlepszą rzeczą jaka spotkała ją w życiu. W ich relacjach nie ma ani szarości ani rutyny, jest miłość i wzajemna fascynacja, która mają nadzieję, że nie zniknie nigdy.

Agnieszka Krakowiak
(agnieszka.krakowiak@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Facebook
 

COUNT:32