W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Sąsiedztwo geja i skrajnej katoliczki. Czym to się skończy?

Opublikowano: 2011-08-13
Recenzja książki Berek
Kontrowersja. Brak skrupułów. Stereotypy. Pastisz. Te słowa najlepiej określają pierwszą książkę Szczygielskiego z cyklu „Kroniki nierówności”.

Wydawnictwo Latarnik postarało się. Solidna okładka przedstawiająca muskularne męskie ciało z anielskimi skrzydłami (przetrwała nawet atak deszczu w przemoczonej torbie). Mamy także wyklejkę przedstawiającą okładki pozostałych książek Szczygielskiego, jego własną fotografię oraz obszerną notę o autorze. Po jej przeczytaniu aż mi się głupio zrobiło, że wcześniej nie zapoznałam się z twórczością tego autora, wszak na podstawie jego prozy wystawiane są sztuki w teatrach, a książki dla dzieci jego autorstwa są często nagradzane.


Po zapoznaniu się z sukcesami pisarza miałam wielką ochotę w końcu zacząć czytać, ale na kolejnej stronie przywitała mnie przedmowa Tomasza Raczka, wieloletniego partnera autora (o tym, że Szczygielski jest gejem, dowiedziałam się właśnie teraz). Przydała się ta przedmowa. Już wiemy, że głównym bohaterem będzie gej. W Polsce homoseksualiści wciąż są inni. Odrzucani przez jednych, tolerowani przez drugich, obojętni dla trzecich.


Entuzjazm trochę opadł, gdy przed tekstem głównym ujrzałam tekst piosenki Lady Pank – nie przepadam za nimi, ale ten grymas był tylko chwilowy. Od pierwszego rozdziału było mocno, ostro, śmiesznie. Później tak samo, tylko w większym stężeniu.


Mamy Pawła – geja, który szuka pomocy u psychoterapeutki, aby dowiedzieć się, dlaczego nie potrafi zbudować trwałego związku i zadowala się facetami na jedną noc. Mamy Annę - starszą panią, prawdziwą „moher maiden”, której robi się pod beretem gorąco, kiedy tylko przekroczy próg kościoła i żuje miętówki, aby przy komunii mieć świeży oddech.


Głównym problemem jest fakt, że „zboczony pedał, Żyd” i „ta wstrętna baba” (jak określają siebie nawzajem) są sąsiadami, mieszkają drzwi w drzwi. Ogień i woda, piekło i niebo. Czy te dwa bieguny mogą w spokoju żyć obok siebie? Odpowiedź jest oczywista. Zaczyna się zabawa. Kto kogo bardziej upokorzy, zniszczy?
„Jak to się tak można nie wstydzić, że się jest innym od normalnych ludzi?” – pyta pani Anna. A Paweł może i ma „inną” orientację, ale ma te same marzenia co my wszyscy: bycie zdrowym, kochającym i kochanym. Jest zmęczony szukaniem, zmęczony czekaniem na tego jedynego. „Proszę, żebyś to był właśnie ty. Proszę, żebym ja był właśnie tym, kogo szukasz…” – czy te słowa nie odzwierciedlają pragnień każdego z nas? Jednak według moherki, kara spadnie na tych, którzy „za podszeptem szatana” folgują dewiacjom i zboczeniom.
Wzajemna nienawiść i pokrętny los sprawiają, że dwójka tych skrajnie innych od siebie osób znajduje się w ciężkiej sytuacji, w której jedno drugiemu musi pomóc. Bo kto pomoże, jeśli nie sąsiad?


Czy z opałów wyjdą silniejsi? Czy Paweł nadal będzie podrywał przypadkowych mężczyzn, a może stwierdzi, że lepiej najpierw poznać czyjeś myśli i życie, i dopiero potem iść do łóżka? Że drugi człowiek to nie bufet – nie wpada się do niego, aby coś przekąsić. Czy skrajna katoliczka odnajdzie wreszcie dystans do siebie i do 30-letniej córki, którą wciąż traktuje jak dziecko? Czy bohaterowie będą potrafili poznać i pokochać najpierw siebie samych, aby umieć później pokochać drugą osobę?
Nie jest to książka dla wszystkich, ze względu na kontrowersyjnych bohaterów, ostry język. Sporo jest scen seksu – oczywiście męsko-męskiego. Jeśli więc ktoś nie ma ochoty na zapoznawanie się z łóżkowymi zabawami dwojga seksownych facetów, ostrzegam, że kilka fragmentów może zniesmaczyć. Natomiast osoby bardzo religijne mogą czuć się urażone przytaczanymi kościelnymi kazaniami, które są tak przerysowane, że aż śmieszne.


Sięgając po tę książkę lepiej odłożyć na bok wszelkie uprzedzenia. Wtedy zrozumiemy, że każdy z nas może mieć jakieś patologie, wobec których jesteśmy równie bezradni. Gej, anorektyczka, bezdomny, schizofrenik, twój sąsiad – każdy może wziąć udział w tej zabawie w berek. Bo styl, jakim napisana jest ta opowieść sprawia, że postaci wydają się nie być fikcyjne, ale że żyją gdzieś obok nas, piętro wyżej, ulicę dalej. A może odnajdziemy w nich samych siebie?
Osobiście nie mam wątpliwości – z pewnością sięgnę po kolejne tomy cyklu „Kroniki nierówności”.

Berek, Marcin Szczygielski, Wydawnictwo Latarnik, 2011

Hanna Kwaśna
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
 

COUNT:33