W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Współczesna kobieta wielofunkcyjna

Opublikowano: 2011-06-17
Współczesna kobieta
Dorastając, każda z nas stara się odpowiedzieć sobie na pytanie: kim jestem? Próbujemy określić naszą tożsamość, odnaleźć się zarówno w grupie rówieśników jak i wśród rodziny.

Eksperymentujemy, przekraczamy granice oceniając na ile nas stać oraz ile są w stanie zaakceptować bliższe i dalsze znane nam osoby. Zjawisko to nazywane jest młodzieńczym buntem, po paru latach wspominamy ten okres z rozrzewnieniem, zapominając jak piekielnie trudny był to czas. Etap ten, mimo że bywa dla niektórych bolesny, jest momentem, w którym z pociesznego dziecka, poprzez kapryśną nastolatkę z nieproporcjonalnie długimi rękoma, przeistaczamy się w kobietę.

I tu pojawiają się kolejne pytania i wątpliwości: co to znaczy być kobietą, co stanowi o naszej kobiecości, jaka jest kobieta idealna (bo przecież wszyscy dążymy do ideału), w jaki sposób nasza kobiecość winna się realizować? Jesteśmy świadome faktu, że w naszym życiu pełnimy rozmaite funkcje, odgrywamy poszczególne role – dla rodziców jesteśmy dziećmi, w szkole uczniami, w pracy pracownikami – podwładnymi lub szefami. Każda z tych ról określa nas i wymusza pewne zachowania, w końcu w inny sposób będziemy rozmawiać z mamą, a inaczej np. z kolegą z pracy. Dostosowujemy swoje zachowanie do sytuacji w jakiej się znajdujemy. Będąc kobietą, także jesteśmy zmuszone zdecydować, jaką rolę chcemy pełnić.

Nawet jeśli nam się wydaje, że nic nie musimy i jakiekolwiek określenia są zbędne, zbyt wąskie i ograniczające, to szybko okazuje się, że ludzie z którymi się spotykamy, pewne sytuacje w których się znajdujemy, nakładają na nas ten obowiązek. Wszyscy posługujemy się schematami, stereotypami ponieważ one pomagają nam odnaleźć się w skomplikowanym, pogmatwanym świecie.

Kim więc możemy być jako kobiety? W tradycyjnym ujęciu oczywiście - MATKĄ oraz ŻONĄ, w wersji bardziej kontrowersyjnej - KOCHANKĄ. Co jednak najgorsze, okazuje się, że jedna rola to zdecydowanie za mało i w rezultacie staramy się pogodzić wiele często sprzecznych funkcji. O ile bycie matką i żoną łączy się ze sobą w pewien sposób, o tyle bycie kochanką już nie koniecznie, a przecież chcemy stać się kochankami idealnymi dla naszych partnerów, tym bardziej że udany seks jest podstawą szczęśliwego związku – ta prosta prawda jest nam przekazywana do znudzenia w kobiecej prasie i w programach skierowanych do kobiet. Ale w jaki sposób po ciężkim dniu wypełnionym pracą, opieką nad dzieckiem, domowymi obowiązkami, nocą przeistoczyć się w kuszącą femme fatale? Pogodzenie w jednej osobie tych wszystkich ról wydaje się być bardzo trudne, zwłaszcza w świecie chorującym na obsesję bycia idealnym. Bycie jednocześnie żoną lub partnerka i matka, co wydawałoby się w naturalny sposób ze sobą powiązane, także nie jest łatwe i oczywiste. W momencie pojawienia się dziecka, przeistaczamy się ze zgranego duetu, w trudne do opanowania (zwłaszcza na samym początku) trio. Nie każdy mężczyzna dobrze znosi fakt, że nagle przestaje być najważniejszy dla drugiej połówki, że musi się dzielić ukochaną osobą, do tego dochodzi oczywiście zmęczenie i stres. Czy więc musimy wybierać? Idealna żona albo doskonała matka, a może ekscytująca partnerka?

Konieczność wyboru powoduje jednak dyskomfort, ponieważ nasze pokolenie żyje w przekonaniu, że jakiekolwiek poświęcenia są zbędne, w końcu możemy mieć wszystko i ze wszystkim damy sobie radę same. Często studiujemy na dwóch kierunkach, jednocześnie łapiąc dorywcze prace oraz spotykając się wieczorami ze znajomymi. Śpimy co prawda 4 godz. i nie mamy czasu aby zjeść chociaż jeden ciepły posiłek, czujemy się zmęczone, czasami sfrustrowane, ale ostatecznie jesteśmy szczęśliwe, patrząc w dumne oczy rodziców.

Możemy więc starać się połączyć rozmaite role, przypisywane tradycyjnie kobietom. Przy dobrej organizacji jest to możliwe, świadczą o tym przykłady szczęśliwych pań, które realizują się w wielu dziedzinach życia, ale co ważniejsze w przeciwieństwie do naszych prababek, babek, a nawet matek możemy wybrać. Nie każda z nas pragnie być matką, nie każda żoną, niektóre z nas wybierają samotne życie, w relacjach męsko – damskich odnajdują się jako kochanki, nie poszukują na stałe mężczyzny. Najważniejsze aby być świadomym swoich potrzeb i nie ulegać presji społeczeństwa, rodziny, znajomych. Można też związać się z mężczyzną, który zaakceptuje, a nawet pokocha nasze ułomności, będzie na tyle otwarty, aby nie umieszczać nas w sztywnych, stereotypowych ramach i nawet gdy faktycznie staniemy się żoną i matką jego dzieci, on w dalszym ciągu będzie w nas widział osobę, którą kiedyś pokochał, pozwoli nam po prostu być przede wszystkim sobą. Pozostaje wierzyć, że tacy mężczyźni istnieją naprawdę, a nie tylko w rysunkowych produkcjach Walta Disney’a i mieć oczy szeroko otwarte.

Anna Szokalska
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
 

COUNT:34