W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Wywiad z Lori Nelson Spielman

Opublikowano: 2013-08-01
Wywiad z Lori Nelson Spielman, autorką powieści „Lista marzeń”.
Skąd pomysł na Listę marzeń?

Kilka lat temu trafiłam na stare cedrowe pudełeczko, w którym oprócz różańca babci i mojej pierwszej książeczki bankowej znalazłam  złożoną na pół, pożółkłą karteczkę z notesu. Na samej górze, wypisany pięknym, ozdobnym pismem pewnej czternastolatki, widniał tytuł: „Lista Lori”, a poniżej 27 celów, które chciałam wtedy w życiu osiągnąć. Zaczęłam czytać i przypominać sobie swoje marzenia z tego okresu – niektóre spełnione, inne nie. Zdałam sobie sprawę, że moje życie mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby udało mi się spełnić każde z nich. Właśnie wtedy w mojej głowie narodził się pomysł na powieść – historia kobiety, którą zmuszono do osiągnięcia każdego celu z podobnej listy. Listy pragnień sprzed wielu lat, które nie wydają się jej już teraz takie ważne lub warte osiągania.

Główna bohaterka, Brett, wiedzie szczęśliwe, pełne sukcesów życie. Wszystko kończy się wraz ze śmiercią jej matki. Czy ciężko było pisać o tym wydarzeniu i o wpływie, jaki wywarło ono na życie Brett?

Wiele listów Elizabeth napisałam, sama przy tym płacząc. Z jednej strony nie chciałam, żeby moja książka przygnębiała czytelników, z drugiej zaś zależało mi na tym, żeby miała jakąś głębię. Ciężko jest odpowiednio skonstruować powieść, zachowując równowagę między przyjemnością płynącą z lektury i poruszaniem tematów trudnych. Strata matki to dla Brett bez wątpienia przeżycie trudne, ale w ostatecznym rozrachunku pozostawiające po sobie coś więcej niż samą tylko żałobę. Pewne zdarzenia z nią związane zmuszają Brett do stania się taką osobą, jaką miała się stać, czego przecież życzyła jej matka.

Czy tworząc swoich bohaterów, wzorujesz  się  na otaczających Cię ludziach? Czy też może wszystkie postaci powstają w wyobraźni?

Myślę, że rzeczywiście moi najbliżsi użyczyli wielu cech bohaterom książki, choć żadna z postaci nie jest stuprocentową kopią żywej osoby. Jakiś czas temu pracowałam jako wolontariuszka w schronisku dla bezdomnych, obecnie zaś zajmuję się nauczaniem domowym w jednej z biedniejszych dzielnic miasta. Mam więc wiele doświadczeń z prawdziwego życia, z których mogę korzystać pisząc, nawet jeżeli zazwyczaj wymyślam swoich bohaterów.

Jakie jest najważniejsze przesłanie książki? Czy chce pani pozostawić w czytelnikach Listy marzeń  jakąś refleksję, jakieś wrażenie?

Najbardziej cieszy mnie, kiedy słyszę od czytelników, że książka pomogła im przewartościować własne życie. Często czujemy się tak, jakbyśmy nie mieli na nie wpływu. Oczywiście każdy z nas czegoś pragnie, niewielu jednak rzeczywiście robi coś w tym kierunku, odkładając to ciągle na później. I tak mija rok, dwa lata, dziesięć… Mam nadzieję, że moja książka pomoże komuś podjąć decyzję o zmianie pracy, o zakończeniu nieudanego związku, o przeprowadzce w inne miejsce… że doda moim czytelnikom odwagi jeśli im jej brakuje.

Fot. Rebis
IP



Facebook
 

COUNT:34