Jak wynikałoby z krótkiego opisu na tyle okładki, mogłaby to być książka przygotowująca nas na najazd kosmitów, zombie apokalipsę, czy nadchodzący (podobno bardzo niedługo) koniec świata. Niestety, nie jest ani jedną z wymienionych opcji, o nie! To coś o wiele gorszego!
Jak informuje nas jeszcze bardziej zdradliwy podtytuł, w książce tej rzekomo znajdziemy „256 rzeczy, które trzeba wiedzieć o (wszech)świecie” – nic bardziej mylnego. Rzekomy podręcznik jest niczym innym jak parodią encyklopedii, w której Łukasz Miszewski wykłada czytelnikowi swój światopogląd na to, czym są banany, jak przebiegała ewolucja ludzi i kotów czy skraca nam historię Egiptu, Izraela i Palestyny m. in. w takich słowach „Ci z Żydów, którym nie podobały się autostrady, nie chcieli lepić bałwana i nie mogli zdecydować, któremu Hapoelowi czy Maccabi kibicować, nazwali się Palestyńczykami”. Nic, tylko boki zrywać, zwłaszcza, że z tak błahych powodów do dziś giną ludzie. Ale to dopiero 42 strona, dalej jest jeszcze lepiej – hasło medycyna „tajemny, kosmiczny język lekarzy”, Węgry „kraj zbudowany z gulaszu i salami”, a samoloty to „samochody utrzymujące się w powietrzu bez żadnej wyraźnej przyczyny”.
Chyba jestem sztywniarą, bo niestety nie ubawiłam się, poznając te „złote myśli”. I tak po przykrym doświadczeniu czytania tego oświeconego dzieła, odniosłam jedynie nieodparte wrażenie, że autor chciał popisać się erudycją i humorem, ale ani jedno, ani drugie w tej książeczce nie powala na kolana. Wręcz przeciwnie.
Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie przyjąć, że „Życie: podręcznik sztuki przetrwania” mogłoby być książką dla dzieci, ale one raczej nie muszą sięgać po „256 rzeczy…” – przecież dobrze je znają z autopsji.
Książka Łukasza Miszewskiego zostawia mnie z naprawdę męczącym pytaniem, a mianowicie, dlaczego w ogóle została napisana? Nie wnosi wszak niczego nowego do literatury, tym bardziej do wiedzy o świecie, a jeśli chcemy się pośmiać, jestem pewna, że znajdziemy nie jeden tomik kawałów, a nawet filozoficzną powieść, które rozbawią nas bardziej i jeszcze nauczą czegoś o życiu (tu polecam „Forresta Gumpa” Winstona Grooma, czy „Kubusia Fatalistę i jego pana” Denisa Diderota).
Jaki jest cel tej książki? Niestety, nie potrafię odpowiedzieć na to egzystencjalne pytanie, bo do mnie autor nie dotarł. Wiem natomiast jedno – czas spędzony z ta książką był po prostu stratą. Jedyny godny pochwały aspekt „Życia…”, to bardzo trafne ilustracje Barbary Koczarek. Podsumowując, zapewniam, że bez tego podręcznika (wszech)świat nic, a nic by nie stracił. Ba, pewnie nawet byłby lepszy!
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
Łukasz Miszewski, „Życie: podręcznik sztuki przetrwania. 256 rzeczy, które trzeba wiedzieć o (wszech)świecie”, Wydawnictwo Illuminatio 2012