Już na wstępie wyjaśniam, że „Jak upolować faceta po pierwsze dla pieniędzy” nie jest poradnikiem, jak może sugerować tytuł. Jest to powieść, którą można zaliczyć do kryminalnych. Okładka informuje o statusie bestsellera USA Today i New York Times’a. Czy w Polsce sprzeda się równie dobrze?
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ miałam ochotę na lekką lekturę na przywitanie wiosny. Tytuł wydał mi się dość zabawny, a niewymagająca głębszej analizy okładka sugerowała opowieść o atrakcyjnej kobiecie z pistoletem w dłoni. Kobieta plus broń palna – różnie się to może skończyć, może być zabawnie!
Bohaterką książki jest kobieta po przejściach: rozwód, utrata pracy. Z mieszkania Stephanie Plum kolejno znikają meble i biżuteria – trzeba coś sprzedać, aby mieć czym zapełnić lodówkę (która z czasem i tak zaczyna świecić pustkami). Jednak Stephanie na tyle twardo stąpa po ziemi, że postanawia chwycić się każdej pracy, nawet tej wymagającej odwagi i narażającej na niebezpieczeństwo. Dość przypadkowo kobieta zostaje łowcą nagród z New Jersey, czyli osobą, która łapie przestępców, którzy nie stawiły się w sądzie, i odprowadza ich na posterunek policji. Zdarzają się brutalni mordercy, ale czego się nie robi dla grubej kasy… Swoją drogą, zdziwiło mnie, że osoba, która nie ma żadnego doświadczenia w pościgach z bronią w ręku, bez problemu zdobywa tego rodzaju pracę. Ale właśnie o to chodzi, gdyby Stephanie była profesjonalną policjantką, powieść byłaby pozbawiona zabawnych, ale i groźnych sytuacji.
Zleceniem Stephanie jest złapanie Josepha Morelli. Oprócz zobowiązania w pracy, poluje na niego również z powodów osobistych – spędziła z nim kilka chwil w szkole średniej, które niekoniecznie miło wspomina. Dlatego za żadne skarby nie zamierza się poddać. Zaczyna szpiegować Morellego, popełniając przy tym masę błędów, spotykając osoby, które zaczynają zagrażać jej życiu, ale nie przestaje brnąć do przodu. Swoim rozklekotanym samochodem jeździ po ulicach miasta, puka do różnych drzwi, szukając wskazówek. Wszystkie poczynania opisuje z dużym poczuciem humoru sama Stephanie jako narratorka.
Nie jest to humor wysokich lotów, sama akcja również. Owszem, krew się leje, zdarzają się gwałty, sprawy narkotykowe, pojawia się chory psychicznie czarny charakter, jednak niektóre wydarzenia są bardzo nierealne. Uderzyło mnie to, że Stephanie mówi wszystkim, jak się nazywa i czyją sprawą się zajmuje, chociaż powinna zachować dyskrecję. Również napotykane osoby są bardzo otwarte w swoich zeznaniach, Stephanie łatwo się dowiaduje, kto przebywał ostatnio w towarzystwie Josepha, kto z kim trzyma, kto jest czyim szefem itd. Wydaje mi się, że w rzeczywistości takie sprawy wyglądają nieco „brudniej”, a przypadkowi świadkowie nie są tak chętni do udzielania informacji. Również do narracji mam zastrzeżenie. Jest tu dużo opisów, które nie tylko nie przyspieszają akcji, ale nawet ją spowalniają. Zbyt wiele zdań w stylu „Wróciłam do domu, położyłam torbę na stole, nakarmiłam chomika, wzięłam prysznic, zjadłam pizzę, wyszłam z domu”. Te niedociągnięcia nadrabia sama główna bohaterka, którą polubiłam za jej kobiecość i lekką niezdarność zachowaną w, co tu dużo mówić, męskim zawodzie.
Drugą postacią poprawiającą humor jest babcia Mazurowa, która ubrana w jaskrawe spodenki i podobną koszulkę, biegnie do kościoła. Szkoda, że w książce pojawia się tak rzadko, niektóre jej występki są naprawdę godne zapamiętania.
Uważam, że książka jest przeciętna. Nie wywołała u mnie wybuchów śmiechu, których się spodziewałam; czasem pojawiał się lekki uśmieszek. Również sceny, które powinny mrozić krew w żyłach, nie wzbudzały kołatania serca i niepokoju. Jedno jest pewne- z tej książki płynie przesłanie: po trupach (w tym przypadku dosłownie!) do celu.
Jak upolować faceta po pierwsze dla pieniędzy, Janet Evanovich, Fabryka Słów, 2012.
Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@kobieta20.pl)