Baśnie na plantacji bawełny zasłyszane

Opublikowano: 2012-06-27
Recenzja książki Baśnie Afroamerykańskie
Jeśli chcesz poznać daną kulturę musisz poznać jej początki. Skąd się wywodzi, jakie miała losy, ale przede wszystkim, jakie mądrości opowiadano w czasach, gdy nie znano jeszcze pisma.

Z etnograficznego punktu widzenia, wszelkie baśnie i podania stanowią źródło największej mądrości o danym ludzie. Nic tak nie oddaje systemu wartości, priorytetów czy aprobowanych działań jak podawane z ust do ust legendy. W pierwszej kolejności wysłuchując ich, czy czytając po spisaniu przez badaczy lub podróżników, zwracamy uwagę na samą akcję, postacie i cel ich działania. Wysnuwane przy ognisku opowieści mają jednak także głębszy kontekst, pokazujący wielowymiarową mądrość opowieści. Po chwili zastanowienia zdajemy sobie sprawę, że usłyszane legendy obrazują także dobrze styl życia, posiadane przedmioty, domostwa, ubrania, wykonywane prace i znane zwierzęta. Stanowią wizytówkę fizycznego wymiaru danej społeczności. Głębsze refleksje, podparte wiedzą etnograficzną i umiejętnością czytania między wierszami, pozwalają odkryć najgłębsze szczegóły dane grupy społecznej – jej prawdziwe uczucia, radości, obawy, kompleksy, zakamuflowane przywary czy wrogość.

Nie inaczej stało się w książce Rogera D. Abrahamsa, przedstawiającej jak sam tytuł wskazuje  Baśnie Afroamerykańskie. Dzieło aurora nie ograniczało się jedynie do zebrania ponad setki krążących wśród opisanej społeczności podań. Samo podanie suchych historii wiązałoby się z kompletnym niezrozumieniem dla kogoś spoza kręgu potomków niewolników plantacji na Południu czy Afroamerykanów ze słonecznych wysp karaibskich.

Wielkim atutem opisywanej książki jest skomentowanie i próba wytłumaczenia każdej z opisywanych historii. Czytelnik zapoznając się z rubasznymi historiami, mającymi jedynie pełnić funkcje rozrywkowe, ominąć mógłby ziarnko prawdy, ukryte w gąszczu narastającej akcji. Abrahams tłumaczy kontekst każdej z historii, odnosząc opowiadane elementy do kultury, historii i przeżyć potomków odległej Afryki.

Wiele z historii nam, ludziom Zachodu, zapominającym często o własnej, pierwotniejsze kulturze sprzed wieków, wydać się może prosta, rubaszna czy oburzająca. Bez dodatkowego komentarza naukowca trudno byłoby przyjąć chłodno historie o mężczyznach bijących swe żony (którzy większą siłę dostali od Boga) czy o cwanym mężczyźnie, który po schowaniu się w drzewie zapłodnił wszystkie kobiety z wioski przez dziuplę.

Autor ma wszelkie przygotowanie merytoryczne do podjęcia trudnego zadania przedstawienia zachodniemu czytelnikowi całej złożoności afroamerykańskich podań. O dogłębnej wiedzy świadczy m.in. fakt bycia przewodniczącym Amerykańskiego Towarzystwa Folklorystycznego oraz piastowania stanowiska profesora folklorystyki na Uniwersytecie Pensylwanii. Ustny przekaz wymagał nie tylko spisania, ale i dostosowania przekazu do odmiennej formy wypowiedzi – znajomości dialektu, języka, a także pominięcia powtórzeń czy nadania zdań bardziej literackiego brzmienia.


Roger D. Abrahams , Baśnie Afroamerykańskie, National Geographic, Warszawa 2012

Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat