Codzienność rozpisana na trzy głosy

Opublikowano: 2012-10-16
Recenzja książki „Irena”.
„Irena” jest kolejną wariacją Kalicińskiej na temat stosunków damsko-męskich, współczesnych kobiet i ich wyborów, a także relacji między członkami pewnej nietuzinkowej rodziny.

Małgorzata Kalicińska swoim debiutem z miejsca zdobyła serca czytelniczek i czytelników w całej Polsce. Od momentu wydania pierwszej książki minęło już dobrych parę lat, a grono zwolenników sagi znad Rozlewiska stale się powiększa. Jak przyjmą wierni fani najnowszą powieść, tym razem napisaną wspólnie z córką, Barbarą Grabowską?

Bohaterkami „Ireny” są trzy kobiety, które różni między sobą praktycznie wszystko. Najstarsza Irena, właśnie została wdową, w jej poukładaną dotąd codzienność  wkracza żałoba i konieczność zrewidowania pomysłów na dalsze, samotne życie. Pomocą w  zmaganiach ze smutkiem służą zaprzyjaźnione  Dorota i jej córka Jagoda, kobiety nie potrafiące odnaleźć wspólnego języka już od bardzo dawna. Matka jest ekstrawagancką, pełną szalonych pomysłów właścicielką sklepu z biżuterią; z kolei córka dobiega trzydziestki w kieracie korporacyjnym, gdzie odnosi znaczne sukcesy, ale kosztem życia prywatnego. Rodzinne spotkania obu pań przeradzają się zwykle w pełne wzajemnej niechęci i oskarżeń kłótnie, wynikające ze skrajnie odmiennych pomysłów na siebie. Autorka dodatkowo komplikuje ich wzajemne relacje, poprzez wprowadzenie pewnej tajemnicy, skrywanej skrzętnie przez Dorotę i zatruwającej jej, szczęśliwe zdawałoby się, relacje z innymi.

Małgorzata Kalicińska wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że interesuje ją badanie kobiecych pragnień i odnajdywanie swojej drogi, niezależnie od płci, czy też wieku. Siłą książek autorki były zawsze wiarygodne bohaterki, przemawiające do wyobraźni czytelniczek, mogących się z nimi utożsamiać.  Nie inaczej jest tym razem: Irena, Dorota i Jagoda są pełnokrwistymi, realistycznie wykreowanymi postaciami, poszukującymi swojego pomysłu na siebie.

Czytelniczkom spodoba się zapewne fakt, że autorka ponownie zdecydowała się na podkreślenie ogromnej roli wzajemnych relacji damsko-damskich, kreując mini matriarchat, w którym silne kobiety wiedzą czego chcą (jak Irena), pomagającym tym młodszym i mniej doświadczonym. Zarówno Dorota, jak i Jagoda wielokrotnie przychodzą do Ireny po radę, pomoc, czy też po odrobinę pociechy, dla obu wdowa jest ostoją i swoistą wyrocznią. Afirmacja kobiecego słowa, docenienie mądrości nabytej z wiekiem i doświadczeniem, splata się spójnie z dowartościowaniem kobiecej wspólnoty.

W najnowszej powieści „Irena” autorka po raz kolejny pokazuje, że w dowolnym wieku i dowolnym momencie można przeprowadzić prawdziwą rewolucję w swojej codzienności, gdyż jak mówi sama autorka:   „(…) Bo prawda jest taka, że często my, kobiety, jesteśmy wychowywane dla świata, a nie dla siebie. A współczesna psychologia i filozofia mówią, że najpierw sama musisz być szczęśliwa, żeby móc uszczęśliwiać świat i dobrze się w nim czuć. Więc najpierw warto jest się zabrać za siebie.”

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska, „Irena”, WAB 2012



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat