Jednak, od jakiegoś czasu jesteśmy świadkami przeciwnego, również bardzo niedobrego zjawiska: wyśmiewania i deprecjonowania pań bardzo szczupłych i ewentualnie, także tych bardzo umięśnionych.
Choć nie mówi się o tym zbyt wiele w mediach, choć nie ma mody na akcje społeczne pokazujące i dowartościowujące „chudzielce”, to problem akceptacji społecznej pań z niedowagą jak najbardziej istnieje. Wytykanie wagi osobie pulchnej jest powszechnie uważane co najmniej (!) za nietakt.
Za to komentowanie kobiecej chudości nie spotyka się raczej z ogólnym potępieniem. Panie o filigranowej sylwetce muszą notorycznie wysłuchiwać niemiłych uwag. Oto najgłupsze zdania kierowane do „chudzinek”:
Równie przykre mogą być hasła nie kierowane bezpośrednio do szczupłych, ale pośrednio ich dotyczące:
Podobne, niemiłe przytyki są kierowane także do kobiet muskularnych. Jeżeli dziewczyna ma „kaloryfer” na brzuchu, wiele osób uważa, że można nazywać ją „babochłopem”. Czy lepszy jest zatem otłuszczony, ale za to „kobiecy” brzuszek? Nie, nie i jeszcze raz nie!
Wygląd naszego ciała jest wyłącznie naszą sprawą- trzeba o tym głośno mówić. A jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nawet krzyczeć…
Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com