FPS w książce: Crysis Eskalacja

Opublikowano: 2013-04-11
Recenzja książki „Crysis Eskalacja”.
Jaka dziewczyna kupi taką powieść? Tak zapytał mnie znajomy na hasło: Crysis Eskalacja. Mimo tego, że nie grałam w (jak się okazało) grę, po lekturze książki znam już odpowiedź.

„Crysis Eskalacja” Gavina Smitha kupi każda dziewczyna, która albo grała, albo jest fanką dobrego science fiction. Może jeszcze ewentualnie istnieje odpowiedź, że nabędzie ją dla chłopaka, który gra w ten FPS i sama przy okazji przeczyta. Przypuszczam, że książka ma być szczególnie interesująca właśnie dla fanów gry. Jest jednak tak zbudowana, że można logicznie odtworzyć ten świat, nie znając żadnej z części Crysis.

Dla wtajemniczonych wydawca podaje informację, że jest to fabularny pomost między drugą i trzecią częścią gry, która niedawno ukazała się na rynku. Mimo tego, że nie jestem wielbicielką gier – strzelanek (nawet tych ze znakomitą grafiką) ani nie zetknęłam się  wcześniej z Crysis, książkę i wykreowany w niej świat uważam za sugestywny i interesujący.

Autor przenosi nas w niedaleką przyszłość. W amazońskiej dżungli prowadzona jest militarna akcja mająca na celu zlikwidowanie kolejnej siedziby kartelu narkotykowego. W czasie trwania działań super wyszkoleni żołnierze dostają nowe rozkazy. Mimo sprzecznych odczuć, ruszają we wskazanym innym kierunku. Odkrywają lód oraz olbrzymią wieżę – wiertło, które góruje nad pobliską plantacją kawy oraz przyległą do niej wioską. Jak stwierdzają okolicę zaraził wirus obcych. Tymczasem tą nie do końca typowo militarną operację zarządza i przeprowadza największa światowa korporacja CELL. Dla niej ilość poległych żołnierzy nie ma znaczenia. Liczy się zupełnie coś innego..

W „Crysis Eskalacja” wytrawni gracze odnajdą znanych sobie bohaterów, Proroka i Psycho. Komandosów w nanoskafandrach, które umożliwiają przeżycie, nawet będąc całkiem martwym. Ogólnie ten świat to może nic nowego: przeżarta chciwością korporacja o militarnym charakterze chce wszystkim rządzić. Ludzi traktuje niczym pionki, obcego teoretycznie jako wroga ale jednocześnie stara się o przejęcie nieznanych technologii. Nie ma tu miejsca na litość ani współczucie. Po części z tych powodów nasi bohaterowie chcą walczyć do końca, nawet jeśli nie zawsze wiedzą kim są i dokąd zmierzają. Ocalić resztki godności i zniszczyć cholernego giganta. To już było  i będzie jeszcze wiele razy. W książkowej wersji „Crysis”, jak na literackie uzupełnienie gry, moim zdaniem wyszło nadspodziewanie dobrze.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Gavin Smith, „Crysis Eskalacja”, Insignis 2013



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat