Gra o życie

Opublikowano: 2011-05-28
Recenzja książki Hak
Pewnego dnia do twoich drzwi pukają agenci ochrony, oznajmiając że wydano na ciebie wyrok śmierci z powodu informacji, które rzekomo posiadasz. Nieważne czy wiesz o co chodzi, bo wróg ma swoje sposoby na odświeżenie pamięci. Zaczyna się gra o twoje życie – gra o sumie zerowej.

Corte jest – używając przyjętego przez jego firmę żargonu - „owczarkiem”, czyli osobą odpowiedzialną za ochronę osobistą. Parę lat temu, podczas jednej z wielu akcji, jego mentor zamiast ochroniarzem nagle stał się celem ataku. Za pomocą tortur „zbieracz” wyciągnął z niego potrzebne informacje i z zimną krwią strzelił mu w głowę. Nic więc dziwnego, że kiedy w kolejnej sprawie pojawia się nazwisko Henry’ego Lovinga, Corte jest gotowy złamać wiele zasad, byle tylko dopaść mordercę i ochronić swoje „obiekty” - prowincjonalnego policjanta z kompleksem bohatera oraz jego (wcale nie tak funkcjonalną) rodzinę. Czy jednak Corte będzie w stanie pogodzić konieczność uratowania im życia z opanowującą go żądzą zemsty? I jakich właściwie informacji poszukuje jego przeciwnik?


To, co szczególnie przypadło mi do gustu podczas lektury „Haka” to wszechobecne (choć nie natarczywe) nawiązania do gier planszowych. Główny bohater każdą swoją akcję jest w stanie porównać do czegoś choćby tak banalnego jak „papier, kamień, nożyce”. Autor pokusił się także o wprowadzenie czytelnika w samą teorię gier, dzięki której dużo łatwiej jest zrozumieć kierujące postaciami motywacje i podejmowane przez nie kroki.


Książka podzielona jest na księgi, z których każda rozpoczyna się od cytatu wyciętego z instrukcji do gry i opisuje kolejny dzień z życia bohaterów. Dzięki temu podziałowi widać, jak błyskawicznie akcja „Haka” biegnie do przodu i aż trudno uwierzyć, że jeden człowiek jest w stanie dokonać tak wiele w tak krótkim czasie. A jednak, mimo tak szybkiego tempa, niemal do ostatniej strony pojawiają się nowe fakty, a podejmowane przez bohaterów coraz bardziej zagmatwane decyzje sprawiają, że nie sposób domyślić się zakończenia.


Jeśli już mowa o stworzonych przez Deavera postaciach to nie mam im absolutnie nic do zarzucenia. Są wielowymiarowe, oryginalne i pełne sprzeczności, a ujawniające się w miarę rozwoju akcji fakty z ich życia nadają opowieści charakter. Szczególnie przypadła mi do gustu asystentka Cortego, której odkrywcze komentarze były niekiedy nieprawdopodobne.


Ostatnio nieczęsto sięgam po podobne „Hakowi” pozycje (a chyba powinnam), więc możliwe, że ktoś bardziej rozeznany w temacie znalazłby w tej książce jakieś wady – ja ich nie widzę. Jeżeli więc macie ochotę na kawał dobrego, trzymającego w napięciu thrillera, interesuje was teoria gier, albo chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o grze o sumie zerowej, bez wahania sięgnijcie po tę pozycję.


Hak, Jeffery Deaver, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011


Justyna Mazur
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat