Quentin Tarantino – jeden z najbardziej intrygujących współczesnych amerykańskich reżyserów – ma już właściwie status klasyka. Zdobywca wielu prestiżowych nagród filmowych, obiekt kultu ogromnej rzeszy widzów, właściwie każdym swoim filmem polemizuje z podziałem na kino wysokie i rozrywkowe. Homogenizacja kina w wydaniu Tarantino urzeka świeżością, autorskim podejściem do filmu i jego tradycji, chęcią przekraczania granic i ciągłą grą z przyzwyczajeniami odbiorców.
Fabuła Grindhouse cz. 1: Death Proof to dwie, jakby lustrzane historie. Trójka atrakcyjnych dziewcząt, didżejka Jungle Julia oraz jej przyjaciółki Shanna i Arlene postanawiają spędzić kilka szalonych dni w Teksasie. Jeżdżą od miasteczka do miasteczka, zatrzymując się w końcu w przydrożnej knajpie. Tutaj wpadają w oko tajemniczemu mężczyźnie. To Stuntman Mike, dawny kaskader, który przemierza swoim dziwacznym samochodem drogi Teksasu. Mike jest tak naprawdę zwyrodnialcem mordującym młode kobiety, doprowadzając do śmiertelnych wypadków. Jego auto jest dostosowane do zderzeń, więc on sam wychodzi z prowokowanych kraks bez większego szwanku. Tym razem pecha mają Jungle Julia i jej kompanki. Mike uderza w ich samochód z ogromną siłą powodując śmierć dziewczyn. Pewnego dnia w okolicy pojawia się trójka przyjaciółek–kaskaderek, które chcą miło spędzić kilka wakacyjnych dni. Będą kolejnym obiektem zainteresowania diabolicznego Stuntman Mike’a.
Grindhouse był wyświetlany w USA jako jeden obraz złożony z filmów Tarantino, Roberta Rodrigueza oraz kilku „trailerów”. Europejski dystrybutor postanowił podzielić wersję amerykańską na dwa filmy. Mamy zatem osobno Tarantino i Rodrigueza (Grindhouse: Planet Terror). Death Proof otwarcie nawiązuje do tradycji amerykańskiego kina klasy B, niezwykle popularnych w latach 60. i 70. kin samochodowych (grindhouses) i „tanich” filmów, najczęściej rozrywkowych, zarazem kiczowatych, jak i często odważnych obyczajowo. Tarantino świadomie odwołuje się do spuścizny kina tandetnego, sprzyjającego „prostym” gustom, ale nie tylko. Widać wpływy tak ikonicznych obrazów jak Pojedynek na szosie czy Znikający punkt . Jednocześnie historia dziewcząt i szalonego Stuntman Mike’a to uniwersalne przesłanie, rodzaj czystego, filmowego katharsis. Widz identyfikuje się z prześladowanymi, odczuwając podskórną satysfakcję brutalnym przecież finałem. Taśma filmowa stylizowana jest na produkcje „grindhousowe”: często się rwie, traci kolor czy dźwięk, jest miejscami wyraźnie porysowana. Kolejny, niezwykły przykład jak Tarantino potrafi łączyć gatunki, tworząc jedyny w swoim rodzaju stylistyczny miks. Rozrywkowa konwencja, prosta fabuła, autorska forma i przekaz wymykający się łatwemu zaszufladkowaniu. Dodatkowo dotykający tego, co w człowieku i w widzu filmowym prymarne. Wielkie kino.
Premiera filmu pt. „Grindhouse: Death Proof (Death Proof)”, 3 września o godz. 22:05, na kanale Zone Europa.