Zobaczyłam okładkę (idealnie oddaje treść książki!), poczytałam o autorce, a apetyt rósł...
Doskonałość jest tym, co współczesny świat chce osiągnąć. Wszystko ma być lepsze, większe, piękniejsze. Idealne. Gdy doprowadzimy do doskonałości otaczający nas świat, przyjdzie kolej na człowieka. Jego też trzeba będzie ulepszyć, zacząć od podstaw, usunąć wszelkie obciążenia genetyczne, stworzyć ideał. Tak też się dzieje. Rusza produkcja perfekcyjnych embrionów, które, jak się z czasem okazuje, nie potrafią wydać na świat perfekcyjnych potomków. Ich dzieci, w zależności od płci, umierają w wieku 20, 25 lat. Tymczasowym rozwiązaniem problemu wydaje się tworzenie poligamicznych związków, zmuszanie kobiet (a raczej dziewczynek) do rodzenia dzieci mającego zapewnić przetrwanie gatunku. W tym świecie żadna kończąca 13 lat dziewczynka nie może czuć się bezpieczna.
Rhine, niezwykle silną 16-letnią bohaterkę spotyka tragiczny los. Zostaje porwana, wywieziona daleko od domu w towarzystwie innych dziewcząt, z których część zostaje zabita. Ona i dwie wybranki, 13-letnia Cecily i 18-letnia Jenna, trafiają do wspaniałej rezydencji Lindena i jego ojca mistrza Vaughn'a. Tu mają zostać poślubione przez młodego mężczyznę i spędzić resztę swojego życia uwiezione w złotej klatce.
Dużą zaletą książki są postacie trzech porwanych kobiet. Każda z nich jest inna - Jenna nienawidzi nowego świata i chce umrzeć, Rhine żyje myślą o ucieczce, planowaniem jej i usilnym zdobywaniem zaufania męża, Cecily jako jedyna przyjmuje swą rolę, jest oddaną żoną i jedynym "ptaszkiem w klatce", który nie zna świata poza nią. Pojawiający się wątek romantyczny nie jest tym dominującym, jest małym, "smacznym" dodatkiem.
DeStefano w swej powieści przedstawiła, w bardzo żywy i naturalny sposób uczucia i emocje bohaterów. Miłość, tęsknotę, nienawiść, strach, lęk. Narracja pozwala wczuć się czytelnikowi w emocje głównej bohaterki i przeżywać je razem z nią.
Antyutopijna, postapokaliptyczna powieść zapewnia nam tematy do przemyśleń, porusza ważne problemy. Czytelnik musi zastanowić się nad sensem i granicami dążenia do ideału, tym co on zrobiłby żyjąc w tym tragicznym świecie na miejscu bohaterów, czy inżynieria genetyczna stanowi zagrożenie i gdzie jest miejsce etyki w nowym świecie?
Tym co najbardziej mnie rozczarowało, jest świat fikcyjny. Tło, które w książkach jest dla mnie bardzo istotne, tu jest niemal niewidoczne. Dostajemy pojedyncze, zdawkowe informacje o tym jak wygląda świat (III Wojnę Światową przetrwała tylko Ameryka Północna, co czytelnika w zupełności nie dziwi - wszak autorka pochodzi z USA, reszta kontynentów znajduje się pod oceanem i nikt juz o nich nie pamięta, świat jest brudny, niebezpieczny, brzydki). Tyle. Brak opisów, brak odpowiedniej scenerii dla wspominanych przez Rhine wydarzeń. Jednym słowem: klapa!
Kolejne minusy to: Szybka akacja, w której niestety mało się dzieje. Powtarzanie informacji - np. kilkakrotnie czytamy o tym, że Jenna lubi romanse. Bohaterzy są mało charakterystyczni, zbyt ogólnie i niedokładnie nakreśleni. Nie są nijacy, ale brakuje im wyrazu w ich dominujących cechach. Nawet ten zły - Vaughn wydaje mi się prawdziwie zły tylko w oczach Rhine i jej towarzyszek.
Język książki jest prosty, przyjemny, sprawia, że książkę dosłownie "połyka" sie w kilka godzin. Czegoś jednak mu brakuje.
Książka, w założeniu, miała być mroczna, z tajemniczym klimatem. Tego w niej jednak zabrakło. Nadzieja pozostaje jednak nadal - "Atrofia" to pierwsza część sagi "Chemiczne światy" i liczę, że jej kolejne części nadrobią braki pierwszej.
Lauren DeStefano, Atrofia, Prószyński i S-ka,2011
Milena Kwasek
(redakcja@kobieta20.pl)