Krew, pot i wycieńczenie wrogiego elementu

Opublikowano: 2012-04-19
Recenzja książki W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy
Jak żyć, gdy praca w nieludzkich warunkach jest przywilejem, a tylko krew, pot i głodzenie zmyć mogą domniemane winy. Aby zesłać obywatela na wieloletnią reedukację w obozie wystarczył cień podejrzeń

W obozie pracy planowana jest kontrola. Wszyscy skazani wyrobić muszą  w sobie nawyk postawy świadczącej o szczęściu. Zagłodzeni, poszarzali, niewyspani i przepracowani mężczyźni pokazać mają inspektorom falę prawdziwego zadowolenia. Zaczynają więc od twarzy – mrużą oczy, unoszą kąciki ust – zmarszczek poziomych musi być na twarzy więcej jak pionowych. Ważny jest także dziarski, sprężynujący chód. Skazani nie mają jednak siły podskakiwać przy każdym kroku po czterech godzinach snu i małej misce gotowanego, brejowatego gu z kapusty. Uczą się więc chodzić na zgiętych nogach, wyprostowując się energicznie. Tracą na tą maskaradę całą swoją siłę, niezbędną aby przeżyć morderczą pracę w sąsiedztwie pustyni Gobi. Nikt nie przestaje jednak utrzymywać pozorów, nawet gdy wiadomo, że kontrola nigdy nie przybędzie. Zbyt wielu współwięźniów spogląda czujnie na każdy krok skazańców, oceniając ich nastawienie do obozu, reedukacji, rządzącej Partii, Chin. Jeden podejrzany ruch, jeden donos, jedno niewłaściwe słowo i mordercza praca nigdy się nie skończy.

Książka „W poszukiwaniu ojczyzny” jest tekstem głęboko przejmującym ze względu na swą prawdziwość. Gao Ertai opisał swe prawdziwe losy, gdy jako młody mężczyzna wpadł w machinę chińskiego systemu walki z wewnętrznym wrogiem. Wraz z poważnymi rewolucjonistami, ale także ludźmi niesłusznie oskarżonymi, złodziejami, chuliganami i kobieciarzami trafia w sam środek maszyny mającej go złamać, przemienić i zreedukować poprzez wieloletnią, wyniszczającą pracę. Jego jedynym przewinieniem było opublikowanie idealistycznego tekstu filozoficznego, traktującego ogólnie o pięknie. Nie była to odezwa do rewolucji czy esej mogący porwać tłumy, były to najzwyklejsze refleksje młodego człowieka, skorego do zmian i głębokiej analizy rzeczywistości.

Gao Ertai opisuje swoje losy od momentu, gdy został nauczycielem – dowiadujemy się jak go przenoszono, przydzielano do nowych zadań, wydawano decyzje i polecenia, rozporządzano nim jak nieożywionym zasobem. W tle głównej akcji widzimy niesamowitą wręcz kontrolę nad jednostką. Nic w Chinach z połowy ubiegłego wieku nie działo się bez akceptacji rządzącej Partii. Autor opisuje to bez cienia krytyki czy buntu, uznając to za coś naturalnego.

Pomimo całego tragizmu sytuacji, tekst nie jest tak emocjonalny, jak czytelnik mógłby się spodziewać. Inna kultura to inna wrażliwość, podejście do cierpienia, śmierci, wstrząsających przeżyć. Opisy stert wyniszczonych trupów, robotników pracujących bez butów w piekącej w stopy solance, czy pętanych jak prosiaki więźniów, są chłodniejsze i bardziej rzeczowe niż europejskie odpowiedniki obozowych wspomnień. A przecież, obu sytuacjom towarzyszyła jednakowa groza, niesprawiedliwość, stale towarzyszący ból i wszechogarniająca śmierć. Wydaje się, że autor bardziej relacjonuje swoje losy, opowiadając je neutralnie i sprawozdawczo, jak przypadkowy obserwator. Ertai nie sypie zbędnymi opisami, nie okrasza przymiotnikami, nie szarpie sercem, ani nie wyciska łez czytelnika. Jego losy są na tyle przejmujące i nierealne, że nie potrzebują już dodatkowej otoczki.


Gao Ertai, W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012

Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat