Nie jest to jedyna tego typu scena, więc dla młodsi czytelnicy powinni odłożyć tą lekturę i poczytać coś innego.
Głównymi postaciami w tej historii jest Sena, tajemnicza dziewczyna, agentka i wiedźma Shradnae i Caliph Howl, następca tronu Księstwa Stoneholdu. Spotykają się na uczelni w Desdae gdzie studiowali po kilka kierunków i mimo natłoku zająć mieli czas by wdać się w szkolny, zakazany, romans. By zdobyć więcej czasu, Caliph specjalnie ukradł szkolny artefakt przez co musiał w co noc patrolować bibliotekę. Było to zaplanowane działanie młodego króla, który mimo zadanych mu batów cieszył się z dodatkowego czasu z ukochaną.
Mogło by się wydawać że po ukończeniu studiów przez Senę ich kontakt się urwie a dość oschłe pożegnanie da kres późniejszym relacją, tak się jednak nie stało.
Sena wpadła na trop prastarej księgi ,,Cisrym Ta'', o której nikomu nie mówi, a która jest najbardziej poszukiwaną rzeczą przez wiedźmy. Tylko Caliph może pomóc jej otworzyć księgę, więc ten ucieka z przed nosa straży i podążając za mapą narysowaną przez młodą agentkę dociera do mieszkania dziewczyny. Zastaje tam istne pobojowisko ale podążając tajnym kodem dociera do prawdziwej wiadomości i chce dalej ruszyć na spotkanie z wiedźmą. Nie przewidział tylko że na jego drodze staną starsze wiedźmy Shradne.
„Odbywały się regularne publiczne operację chirurgiczne” było to widowisko, które zbierało wiele ludzi w jednym miejscu, również wiedźmy. Pacjent pod narkozą jest operowany przez chirurga, który po kolei omawia swe czynności. Również tajemnicze wiedźmy rozmawiają o swych planach i o młodej Senie, która wybiera się z przewodnikiem na chodzenie po tunelach…
Myślę że wielowątkowość i mieszanie starych technik i nowych oraz magii tworzy ciekawy świat. Między innymi mięso, które nie jest już znaną wszystkim krową tylko „czymś”, bez głowy z pompą zamiast serca i zwisa na łańcuchu. Pełno jest nowych wyzwań dla młodego króla, które nie są wszystkim co go czeka. Przyjaciel z uczelni jeden z „Gołej Ósemki” odwiedził Calipha by mu opowiedzieć o niedostępnej jeszcze technice.
Szczerzę mówiąc mnie książka nie wciągnęła i czytało mi się z trudem. Może dla tego że odzwyczaiłam się od fantastyki i nawet fascynujący mnie kiedyś świat Paoliniego mnie nudzi? Wychodzę z założenia, że jak coś się zaczęło to trzeba już skończyć, to przeczytałam, ale z pewnością czytałam lepsze pozycję. Jednak myślę że miłośnikom fantastyki spodoba się „Magia Krwi”.
Magia Krwi, Anthony Huso, Prószyński i S-ka, 2011
Wioletta Rejentowicz
(redakcja@kobieta20.pl)