Martwię się o swoją przyszłość

Opublikowano: 2016-06-22
Młodzi boją się pójść na swoje.
Zmartwienia rujnują im świat. Skończyła się beztroska. Potok myśli i planów potrafi stać się rzeczywistym koszmarem- Czyli młodzi ludzie na życiowym zakręcie.

Tworzenie życia wydaje się dziecinnie proste, gdy się o nim opowiada, lub kiedy udziela się drugiej osobie wskazówek, które mają pomóc jej rozwiązać problem. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna, a zmiana myślenia, czy też poglądu bywa bolesna, lub w ogóle niemożliwa.

Są wśród nas młodzi ludzie, którzy bardzo martwią się o swoją przyszłość i boją się tego, co przyniesie. Chcą, lecz nie czują się na siłach, by opuścić dom rodzinny i rozpocząć prawdziwe dorosłe życie, które wiąże się z obowiązkiem pracowania nawet do dziesięciu godzin w ciągu dnia, utrzymania mieszkania w należytym stanie, zadbaniem o swoje potrzeby, pojawieniem się nowych wyzwań, które czasami są bardzo trudne i przykre.

W dorosłym życiu nic nam się nie należy „ot tak sobie”. Na każdą przyjemność trzeba zapracować. Trzeba umieć poradzić sobie w niekomfortowej sytuacji, potrafić przyjąć krytykę ze strony innych w taki sposób, żeby nie utożsamiać swojego poczucia wartości z tym, co powiedzieli inni, a także umieć pogodzić się z tym, że możemy budzić w innych gniew, niechęć oraz inne odczucia, które mogą być dla nas bardzo przykre i niezrozumiałe. Młody dorosły nie zawsze umie sobie poradzić. Dlatego dorosłe życie go przeraża.

Lęk przed tym, co czeka młodego człowieka w przyszłości jest naturalny, a nawet świadczy o pewnej dojrzałości, którą osiągnął, a której może jeszcze nie posiadać jego rówieśnik, który swoją przyszłością zupełnie się nie przejmuje.

Dwudziestokilkulatek, który mieszka z rodzicami myśli o wyprowadzce i posiadaniu własnych środków na utrzymanie o wiele poważniej niż osiemnastolatek. Dopada go też większy lęk związany z tym, co będzie się działo za kilka lat.

Lęk ten potrafi przyczynić się do powstania myśli typu: „a co, jeśli nigdy nie znajdę pracy?”, „a jeśli w ogóle nie uda mi się wyprowadzić od rodziców?”, „nie mam siły zebrać się w sobie”, „nie wierzę w siebie”.

Niekiedy młodzi dorośli popadają w depresję, która jest wynikiem silnego zamartwiania się o przyszłość. Czasem przypłacają samobójstwem. Nie można ich winić. Życie jest trudne i pokręcone, zwłaszcza dla tych, którzy dopiero w nie wchodzą, i którzy dopiero co zyskują świadomość tego, że przyszedł moment, w którym już sami muszą wziąć odpowiedzialność za siebie. Boją się tego, a nieudana wizja życia, którą sobie wykreują, czasami ich przerasta. Dlatego zdarzają się przypadki, kiedy to rezygnacja z całej swojej przyszłości zwycięża. Jest to przykre, ale możliwe do zrozumienia.

Monika Trentowska
(monika.trentowska@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat