Chiny to wciąż niepoznany dla Europejczyka zakątek, a życie codzienne zadziwia w każdym szczególe – od śniadania po relacje rodzinne.
Zachwycamy się jedyną w swoim rodzaju architekturą, podziwiamy cuda przyrody, z przyjemnością zgłębiamy tajemniczy świat dynastii i zasiadających na złotym tronie cesarzy. Choć nasza wiedza o egzotycznych Chinach wciąż powiększa się, to daleko nam do poznania i zrozumienia życia codziennego w tym egzotycznym państwie. Współczesne Chiny to nie budowle i tradycje, ale całe zastępy prostych Chińczyków, zmierzających się na co dzień z nieznanymi nam problemami.
Cały peleton codziennych trosk mieszkańców najliczniejszej nacji świata opisany został w książce Chinki Aisling Juanjuan Shen pt. „Serce Tygrysicy.” Autorka prowadzi czytelnika przez swe trudne i surowe życie od momentu pełnego łez dzieciństwa, po wielki sukces w międzynarodowej korporacji.
Z trudem uwierzyć można, jak ciężkie życie wieść może wiejskie dziecko. Tamtejsza kultura różni się od europejskiego kultu dziecka, gdzie małe szkraby przechodzą z rąk do rąk roześmianych cioć, dziadków i rodziców. Shen nie wiedziała co to pieszczoty, znała za to dokładnie gorzkie przytyki, wysłuchując od rodziców, że jest brzydka, ma płaską twarz i nie sprawia im żadnej radości. Miarą jej wartości miało być także tempo sadzenia ryżu, w czym stworzona do pracy umysłowej Shen nie radziła sobie równie dobrze jak reszta wieśniaczek. Jej los odmienił się wraz z podjęciem studiów przygotowujących ją do pracy nauczycielki angielskiego. A był to dopiero początek pełnego zwrotów życia ambitnej, lecz biednej Chinki, pragnącej w życiu czegoś więcej niż łóżka dzielonego z siostrą i marzeń o najedzeniu się do syta. Wbrew pozorom, książka nie jest jednak smutna, a autorka relacjonuje swój los bez zbędnej martyrologi. Czytelnik cały czas czuje, że los bohaterki, która tak uparcie dąży do sukcesu, odwróci się i wynagrodzi ją za wszelkie niepowodzenia i smutki.
Wielką zaletą książki „Serce Tygrysicy” jest jej autentyzm, uzyskany dzięki plastycznym opisom i szczegółowemu relacjonowaniu każdej z sytuacji. Autorka nie szczędzi opisów jazdy w zatłoczonym autobusie, pierwszego kontaktu z internetem czy choćby specyficznej imprezy karaoke, gdzie największe wrażenie na panach z wyższych sfer robią dziewczyny pijące więcej jak oni. Nawet osobie spoza opisywanej kultury łatwo wejść w sytuację bohaterki dzięki dokładnemu nakreśleniu tła, sposobu mówienia czy mimiki osób mówiących. Autorka dużą wagę przywiązuje właśnie do szczegółowego przedstawienia wyrazu twarzy i jakie cechy związane są z każdą z min. Raz za razem czytamy o skromnym spuszczeniu oczu czy uśmiechu wyrażającym szacunek.
Przede wszystkim, „Serce Tygrysicy” czyta się bardzo przyjemnie, szybko, połykając każdą z liter. Pozycja obowiązkowa dla każdego Europejczyka zainteresowanego tym, jak się żyje między polami ryżu i fabrykami jeansów.
Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)
Aisling Juanjuan Shen, „Serce Tygrysicy”, Prószyński i S-ka,Warszawa 2012