Milcząca miłość ojca i syna

Opublikowano: 2011-03-21
recenzja książki Nagi sad
Debiutancka powieść Wiesława Myśliwskiego, wydana po raz pierwszy w 1968 roku, doczekała się wznowienia w wielkim stylu. Obwoluta ukazująca bezlistne, zgarbione drzewa na tle szarego nieba oraz tytuł sugerują, aby przed rozpoczęciem czytania wyciszyć się, chwilę podumać, spróbować odgadnąć, jaką opowieścią uraczy nas autor.

Nie jest to książka, którą czyta się szybko, dla rozrywki, czy zabicia czasu. Tutaj każde słowo ma znaczenie, a całość składa się na niepowtarzalny, wysmakowany styl przypominający, jak piękna jest polszczyzna. Podczas lektury łapałam się na tym, że po przeczytaniu kilku akapitów odrywałam oczy od tekstu i spoglądałam za okno. Nie było to spowodowane rozkojarzeniem, lecz właśnie wielkim skupieniem na każdym zdaniu, które przenikało do moich myśli. Wiele z nich nadawałoby się do określenia życiowego motta.


Wszystko dzieje się na dawnej polskiej wsi, wśród ludzi, dla których największym darem jest ziemia i możliwość pracy w polu. W tej wsi mieszkał w dzieciństwie narrator opowieści. Nie znamy nawet jego imienia; wiadomo, że jest to mężczyzna, który nieco odstaje od chłopskiej ludności, ponieważ zdobył wykształcenie w mieście, wskutek czego w rodzinnej wsi zyskał sobie przydomek „uczonego”. Owy bohater wraca z miasta na wieś i we wspomnieniach ukazuje swoje relacje z ojcem. Pozornie relacje te ograniczają się do krótkich wymian zdań, bo oprócz tego, że ojca ograniczał analfabetyzm, nie był on również zwolennikiem rozmów. I to była jego siła. Milczenie. Milczenie, którym doprowadzał syna do wściekłości, którym okazywał również miłość oraz akceptował to, co przynosi los. Bolesne są te relacje ojca z synem. Są niezbadaną tajemnicą. Syn nie zawsze potrafi sprostać marzeniom ojca, czasem wstydzi się za jego zachowanie.


W tej opowieści obaj bohaterowie szukają się nawzajem; mimo że tak się od siebie różnią, jak na dłoni widać ich wielką miłość, której nie potrafią do końca wyrazić. Tytułowy nagi sad to miejsce, w którym celowo się przed sobą chowają, aby tylko ta druga osoba ich szukała. Potrzebują swojej obecności. Narrator podkreśla, że jego własne życie jest bardziej życiem ojca, niż jego samego. „Może tak już jest, że lepiej nam w czyimś życiu, najbezpieczniej, najspokojniej”. Gdy ojciec wreszcie odnajduje syna siedzącego na drzewie w sadzie, zapewnia go, że szukał go tylko ot tak, żeby sprawdzić, gdzie jest.


Zastanawiam się, czy książka napisana prawie pół wieku temu trafi do współczesnego czytelnika, który często wybiera literaturę łatwą, lekką i przyjemną. W codziennym chaosie mamy coraz mniej czasu na pielęgnowanie relacji z bliskimi osobami. A przesłanie „Nagiego sadu” nadal jest aktualne, i chyba zawsze będzie: miłość rodzicielska nie zna granic, a syn zawsze będzie szukał w ojcu autorytetu.
Mimo, że nie znajdziemy tu zaskakujących zwrotów akcji i sensacji, a dawna polska wieś nie jest inspirującym tłem wydarzeń, warto sięgnąć po tę książkę. Dla tych kilku refleksji, dla uśmiechu w stronę taty.

Wiesław Myśliwski, Nagi sad, Wydawnictwo Znak, 2011 r.


Hania Kwaśna
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat