Jak poradzić sobie z tęsknotą za byłym ukochanym, z lękiem przed staropanieństwem i samotnością? Podczas babskiego wieczoru z najlepszą przyjaciółką dziewczyna wpada na genialny pomysł – postanawia zrealizować wszystkie szaleństwa, których nigdy w życiu nie popełniła, bo-była-w-związku. Tworzy więc ich listę.
W jakie tarapaty wpadnie Marta? Czy u jej boku pojawi się kiedyś książę z bajki, czego od lat życzy sobie babcia, osoba zdecydowanie nietuzinkowa?
Moja lista szaleństw to zabawna historia o tym, czego na pewno nie należy robić, będąc singielką z odzysku, i o tym, że życie nie kończy się po rozstaniu…
Fragment:
Nie będę kłamać — łudziłam się, że on zawalczy o ten związek. Że się postara, że coś powie, coś zrobi… Postarał się, owszem. Postarał się spakować jak najprędzej i jak najprędzej zniknąć z mojego życia… Po pięciu latach. Pstryk — facet się pojawia, pstryk — facet znika. I chociaż tego właśnie chciałam, naprawdę chciałam, żeby zniknął z mojego życia, to w głębi duszy miałam nadzieję, że on nie będzie chciał zniknąć. Nie miał się płaszczyć, poniżać ani tym bardziej płakać - choć jemu nie rozmazałby się tusz i nie wyglądałby jak żałosna idiotka. Nie miał też podcinać sobie żył ani łykać prochów, chociaż gdyby jednak się na to zdecydował, to zostawała mu jedna z tych dwóch opcji, bo nie mieliśmy belek stropowych, na których mógłby malowniczo zawisnąć…Nie. Miał po prostu nie chcieć mnie stracić. Ale najwyraźniej serce mu z żalu nie pękło. Moje, co prawda, też nie pękło, ale niefajnie jest, jak facet czuje ulgę, gdy się z tobą rozstaje…A mój facet — teraz już były facet — ją poczuł. Ulga wypełniła całą przestrzeń między nami, gdy tylko zapadła decyzja o rozstaniu. Nie tylko jego ulga, moja również. Może nawet moja bardziej niż jego… Nieważne! Ważne, że mój rycerz zawrócił swoją chabetę i pokłusował w poszukiwaniu innej królewny. Bon voyage! Ja tymczasem nie miałam zamiaru szukać kolejnego księcia — przynajmniej nie od razu. Zresztą w ogóle nie miałam zamiaru
nikogo szukać. Po serii rozczarowań, zawodów, wymianie pretensji, oskarżeń, wszystkich „bo-ty-nigdy” i „bo-ty-zawsze”, wykopaniu przewinień sprzed pięciu lat, zdyskredytowaniu wszystkich pozytywnych rzeczy, które się w międzyczasie zdarzyły, nie miałam ochoty na żadne związki. Miałam ochotę siąść i wyć do księżyca.
Co z tego, że lepiej mi było bez tego faceta niż z nim? Będąc w związku, nawet nieudanym, byłam dziewczyną chłopaka, kobietą swojego mężczyzny. Bez niego, co właśnie sobie uświadomiłam, dorobiłam się statusu prawie trzydziestoletniej starej panny. O niebo lepiej byłoby być rozwódką — to by przynajmniej oznaczało, że miałam męża…
— Postanowiłam zrobić wszystko to, czego
do tej pory nie robiłam, bo-byłam-w-związku —oznajmiłam Kaśce, nalewając wino do kieliszków.
— Wszystko, czyli co? — Kasia spojrzała na mnie podejrzliwie. Usiadłam, dumna z siebie, zapaliłam papierosa, podniosłam szkło i uśmiechnęłam się szeroko.
— No… wszystko. Jeszcze nie wiem co dokładnie, ale zrobię sobie listę.
— Czy to będą same głupie rzeczy? — Kasia nałożyła sobie sałatkę i wlepiła we mnie swoje wielkie brązowe oczyska.
— No wiesz! — obruszyłam się. — Co ty mi tu w ogóle imputujesz? Nie głupie, tylko… wytęsknione. Wszystko to, o czym czytałam w książkach, co oglądałam na srebrnym ekranie i do czego wzdychałam przez te wszystkie lata… Dobra, za dużo patosu, za cholerę tego nie kupisz. Tak, to będą same głupoty, których nie zdążyłam zrobić, bo się ustatkowałam. A te-raz, kiedy odcumowałam swoją łódź, zamierzam to wszystko nadrobić.