Morderstwo z kamieniem w sercu

Opublikowano: 2011-05-05
Recenzja książki
Witamy w Bostonie, w dzielnicy Weird, gdzie między ekskluzywnymi butikami przechadzają się szpanerzy przechwalający się nowymi modelami komórek i designerskimi dresami. Nie jest to miasto zwyczajne.

Nie jesteś w nim otoczony samymi ludźmi. Po chodnikach chodzą wróżki, koło twojej głowy latają chochliki, a elfy zdumiewają głębią spojrzenia. Dwa światy – ludzi i fata – współgrają ze sobą, czy może kolidują?
Nocą kluby i bary pełne są męskich wróżek z olśniewającymi skrzydłami, barmanów krasnoludów i ludzi chcących się bawić. Mieszkańcy przygotowują się do Święta Przesilenia, przystrajają miasto w kolorowe girlandy, nie wiedząc, że w każdej chwili mogą zostać brutalnie zamordowani. Jeśli jesteś męską wróżką, miejsce twojego serca może zająć kamień oblepiony piaskiem. Wszystkiemu winien jest Wtorkowy Morderca.


Sprawą zajmuje się Connor Grey – fata, który w utarczce z terrorystą został pozbawiony swoich nadprzyrodzonych zdolności, co źle wpłynęło na jego psychikę i zdolność do pracy. Jednak po zakończeniu kariery w Gildii Strażników (agencja policyjna i ambasada) nie potrafi tak po prostu oddać się lenistwu i uczestniczy w dochodzeniu w sprawie Wtorkowego Mordercy.


Grey wraz z policjantem Murdockiem ma za zadanie poskromić mordercę wróżek, zanim liczba ofiar wzrośnie. Ofiary to wróżki rodzaju męskiego, które mordowane są wyjątkowo brutalnie – w miejscu wyrwanego serca widnieje kamień, również kamienie przytwierdzają ich skrzydła do ziemi.
Jest motyw, są wyraziści bohaterowie, zwroty akcji, nie wspomnę już o zakończeniu, które jest naprawdę mocnym punktem tej książki. Jednak w tym wszystkim brakowało mi jakiejś płynności, stopniowania napięcia – albo działo się sporo, albo zupełnie nic. Między scenami pościgów, bijatyk, ucieczek z miejsca zbrodni dzieje się niewiele. Tylko raz dostałam wypieków na twarzy podczas czytania, kiedy Connor Grey znalazł się w sytuacji pozornie bez wyjścia. Jednak po chwili emocje opadły i przewracałam strony czekając, aż znów wydarzy się coś, co przybliży do rozwiązania śledztwa. Spodziewałam się lektury trzymającej cały czas w napięciu, ale naprawdę trudno się fascynować, kiedy autor kolejny raz raczy czytelnika informacją, że Connor bierze prysznic.


Brakowało mi wniknięcia w umysły bohaterów. Z zewnątrz zarówno Connor Grey, Murdock jak i inne osoby zamieszane w śledztwo opisane są bardzo wyraziście. Wiemy, że Grey jest mistrzem ironii, ciętych ripost i nie ugnie się w dążeniu do celu, ale nie wiemy, co dzieje się w jego głowie. Nie poznałam jego toku rozumowania, jego osobistych odczuć poza głównymi uczuciami jak gniew, złość czy radość. Nie potrafię uwierzyć bohaterowi, kiedy nie wiem, co i dlaczego mu chodzi po głowie, jakie myśli się w nim kołaczą. Chciałabym więcej analiz sytuacji, jego osobistego podejścia, tym bardziej, że Connor Grey jest narratorem powieści, a tak mało mówi o sobie.
Autor wprowadził sporo bohaterów, w tym pięknych i silnych kobiet (aż dziwne, że nie ma tu wątku miłosnego). Spodobała mi się postać Stinkworta, grubego, poczciwego chochlika, pochłaniającego niezliczone ilości ciastek i alkoholu. Nagromadzenie charakterów nie pozwala na bliższe zapoznanie się z nimi, jednak Rzeczy niekształtne to pierwszy tom zapoczątkowanej w 2007 roku serii o Connorze Greyu, więc liczę na to, że następne tomy bardziej zobrazują postaci.
Moja wiedza o magicznych istotach sprowadza się do tego, że elfy mają szpiczaste uszy, a wróżki skrzydła. Sporo tu jest innych istot oraz magicznych zaklęć. Myślę, że osobom, które miały więcej do czynienia z magią w literaturze, książka przypadnie do gustu.


Mimo tych kilku niedociągnięć, jest coś, co skłania do zapoznania się z treścią debiutanckiej powieści Marka Del Franco. Autor ma niesamowitą wyobraźnię i talent do opisywania zaklęć i ich efektów. Znowu wspomnę o wydarzeniu finałowym, które jest naprawdę niezwykłe, i choćby dla niego warto przebrnąć przez te kilka rozdziałów, które mogą (ale nie muszą!) się dłużyć.


Mark Del Franco, Rzeczy niekształtne, Fabryka Słów, Lublin 2011

Hania Kwaśna
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat