Nad miłością trzeba pracować

Opublikowano: 2012-07-10
Recenzja książki “Zakochani Marsjanie i Wenusjanki”.
Nie ma chyba na świecie osoby, która interesując się poradnikami podejmującymi tematykę związków damsko-męskich nie słyszała o bestsellerze J. Gray’a „Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus”.

To książka, która z pewnością jest godna polecenia. Ale czy tak samo jest z każdą kolejną jego książką? Czy sukcesowi tej pierwszej jest w stanie dorównać ostatnio wydana „Zakochani Marsjanie i Wenusjanki”?

„Zakochani Marsjanie i Wenusjanki” jest kontynuacją i rozszerzeniem tematyki, którą podejmuje Gray. Tym razem bohaterem książki nie zostają popularnonaukowe teorie, brak w niej dobrych rad i wskazówek. Pierwszoplanowi są czytelnicy, a raczej miliony czytelników, którym wprowadzenie w życie porad terapeuty uratowało związki i którzy chcą się podzielić ze światem swoim doświadczeniem. W swojej książce Gray przedstawia listy i opowieści szczęśliwych par, którym udało się odbudować relacje. Małżeństwa opowiadają o problemach, o braku zrozumienia, o tym jakimi sposobami udało im się porozumieć, ile pracy i serca w to włożyli oraz o tym, że nad związkiem pracuje się zawsze. Autor analizuje opisywane sytuacje, czasem komentuje i dopowiada. Zdaje się tworzyć poradnik idealny.

Lektura uświadamia nam, że w miłości (zawsze) istnieją problemy, że nawet ogromna miłość nie jest w stanie im zapobiec, że kobiety i mężczyźni różnią się i trzeba tą drugą osobę zechcieć poznać i zrozumieć. Wszystko to można podsumować jednym zdaniem: nad miłością warto i trzeba pracować. Dowiedziałam się także czegoś o sobie: dotarło do mnie, że bardzo cieszę się, że nie urodziłam się i nie wychowałam w Ameryce!

Czy warto sięgnąć po książkę „Zakochani Marsjanie i Wenusjanki”? Nie, jeśli czytałaś poprzednie i nie jesteś wielbicielką uczenia się na cudzych doświadczeniach. Jeśli nie czytałeś poprzednich, polecam kupić raczej „Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus”. Z czego wynika moja krytyczna postawa wobec książki? Prawdopodobnie ze zbyt dużych oczekiwań. Rozpoczynając lekturę, liczyłam na coś nowego i odkrywczego. Praktycznie wszystko, co jest zawarte w tej książce, znajdziemy we wcześniejszych pozycjach autora. Muszę więc przyznać, że pomimo ogromnej sympatii i szacunku do pana Gray’a jako terapeuty i eksperta w dziedzinie związków międzyludzkich, książka ta była dla mnie sporym rozczarowaniem.

Milena Kwasek
(milena.kwasek@kobieta20.pl)

John Gray, “Zakochani Marsjanie i Wenusjanki”, Rebis, Poznań 2012



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat