Naga prawda o nagości

Opublikowano: 2011-03-22
recenzja książki Historia nagości
Goły, nagi, odziany w niebo,w stroju Adama, obnażony. Brak okrycia nie zawsze znaczy to samo. Zerwanie z siebie ubrań może pokazać siłę, być butnym znakiem dumy, niemym sprzeciwem drżących od gniewu mięśni protestującego. Ale też, gdy ubranie ściągane jest siłą z ofiary, pokazuje całą jej słabość, lichość i bezsilność skulonego ciała.

Autor rozpoczyna książkę od przewrotnych refleksji. Co by było, gdyby czytelnik nagle zrzucił z siebie wszystkie ubrania, w tej konkretnej chwili? Ile osób za namową pisarza rozebrałoby się, zostając jedynie z książką w ręce, na ulicy, w parku, w księgarni – pal licho, jeśli działoby się to we własnym domu. Autor wie, że skończyłoby się to zgorszeniem, uznaniem za wariata, a nawet w wielu państwach, obnażanie się grozi konfliktem z prawem. Choć nagość stanowi naturalny stan człowieka – w końcu takimi się rodzimy – stosunek do niej stał się w kulturze zachodu zagmatwany.


Autor zręcznie wnika w tematu tabu i bez pruderii, za to z erudycją godną badacza, poznaje stosunek społeczeństwa do nagości. Nie żałując przykładów, pisarz poprowadzi zdumionego czytelnika w podróż po nagiej religii, polityce, sztuce i popkulturze. Czytelnik nie wróci z niej bez mętliku w głowie.
Wiele religii, także współcześnie działających, dopuszcza nagość wśród przywódców i wyznawców. Czy to nagi sabat czarownic wirujących wokół ogniska zdołał odepchnąć atak Hitlera na Anglię? Nagość może być szczególnie ważna dla wyznawców, będąc głębszym symbolem. Dla przykładu Gymnosofiści, znani w świecie ze względu na wielką mądrość, odmawiali noszenia szat na znak całkowitego lekceważenia doczesności. Pisarz porusza trudny temat nagości w chrześcijaństwie – z jednej strony interpretowanej jako czystość, z drugiej jako ubóstwo lub nawet grzech i rozpustna pokusa.


Philip Carr-Gomm przedstawia też złożony problem nagości w polityce. Z jednej strony brak ubrania może świadczyć o krystalicznej czystości człowieka. Rozbierając się próbuje powiedzieć wyborcom „Patrzcie, nie mam nic do ukrycia! Jestem nagi, prześwietlony – możecie mi zaufać!”. Zdecydowana większość woli jednak ukrywać się nie tylko za ubraniem z materiału, ale także okryciem z limuzyn, ochroniarzy i całej otoczki mającej dodawać powagi.


Gołe ciało uznawane jest za najlepszy symbol buntu. W niezliczonej ilości protestów politycznych wykorzystywane było jako broń ostateczna. Naga osoba szokowała mocniej niż cały tłum rozkrzyczanych protestujących. Uświadamiała obserwatorom zdeterminowanie i wiarę w sprawę, o którą warto walczyć.
Bardziej złożony wydaje się temat nagości w kulturze popularnej. Ile osób tyle postaw. Dla jednych najlepszy środek wyrazu – innych oburza i zniesmacza. W zależności od kontekstu ma przyciągać, reklamować, rozśmieszać, zmuszać do refleksji i działania... Z biegiem lat gołe ciało przestało szokować i nie jest już jedynie domeną nudystów. Można nago oddawać się sportom, pływać, brać ślub, podróżować, czy jeść kolację. Film, sztuka teatralna, fotografia, street art, reklama, teledysk, telewizja. Golizna powszechnieje. Nikogo nie dziwi już częste wykorzystywanie motywu nagiego ciała. Czy przyjdzie taki czas, gdy brak ubrania przestanie już szokować kogokolwiek?


Autor opisał złożony temat nagości w sposób dogłębny ale niewyczerpujący. Liczy, że czytelnik sam dojdzie do własnych wniosków i opowie się za którąś z odrębnych postaw. Philip Carr-Gomm zmusza odbiorcę do refleksji, nie podając mu gotowych rozwiązań. W końcu, w przypadku tak wieloaspektowego zagadnienia, każdy głos się liczy...

A czy ty wiesz już wszystko o nagości?

Philip Carr-Gomm, Historia nagości, Wydawnictwo Bellona, 2010

Joanna Szczygłowska
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat