Albo ja zajęta zachwytami nad pięknymi krajobrazami otaczającymi mnie nie miałam umiejętności "wczucia się" w książkę albo ta książka nie potrafi czytelnika sobie zjednać.
"Noc w forcie Haggar" to w większości fragmenty wyrwane z pamiętnika Julii Schlick. Julii - fotoreporterki, kobiety silnej i odważnej, kobiety zakochanej. Przez długie lata jej partnerem w życiu i pracy był Clifton Cliff. Kochający i oddany mężczyzna pewnego dnia znika. Dlaczego? Lata poszukiwań nie dają odpowiedzi na trop których Julia wpada w nieoczekiwanych okolicznościach - sama zostając porwaną. Czego chce odpowiedzialny za jej uprowadzenie adwokat? Jaki ma związek z Cliftonem? Do czego zdolna jest kobieta, gdy trzeba podjąć ryzyko, aby ukochanego mężczyznę ocalić?
Spoglądają na okładkę i czytając zapowiedź powieści moje oczekiwania tylko rosły. Po pierwsze: to kryminał (ewentualnie: powieść sensacyjna). Z pozoru, gdyż w rzeczywistości nie śmiałabym tej książki zaliczyć do tej kategorii. Nie wolno, do kryminału tej książce bardzo daleko. Oj bardzo. Po drugie: czekałam na zwalające z nóg opisy: Afryki, pustyni, oazy. Nie było nic. Nie było tego za co najbardziej cenię książki, których akcja dzieje się w egzotycznych rejonach świata. Po trzecie: akcja - mimo, że intensywna i tajemnicza - nudzi.
Czy w swym wielkim rozczarowaniu znajdę choć jedną pozytywną stronę tej powieści? Autora muszę zdecydowanie pochwalić za poruszenie kwestii problemów w Trzecim Świecie. Może to nie są wielkie zdanie, długie akapity, ale istotne, że są. Język książki również sprawia, że czyta się ją szybko (od 50 strony, w nudnym otoczeniu) i łatwo. Sama postać Julii może zjednać sobie spore grono czytelników: to kobieta silna, nie mająca za sobą kryształowego życia, ale jednak wierna, ufna i oddana. Jak kocha, to na 100% - w piękny, ani przez moment nie będący ckliwym sposób.
Na koniec muszę także przyznać, że autor świetnie poradził sobie z trzymaniem atmosfery niepewności. Nic czytelnikom nie zdradzał, nic nie sugerował w nadmiarze. Tym razem czytelnik musi ostro pokombinować.
Na zachętę dla wszystkich, których coś do tej książki ciągnie dodam, że siedzący obok mnie pan X kilkakrotnie zaglądając mi przez ramię komentował: "o, fajny opis", "o, czytałbym takie coś, podoba mi się". Być może coś w tej książce jednak jest, a ja przez przeciwsłoneczne okulary tego nie dostrzegłam. Sprawdźcie.
Stephane Heaume, Noc w forcie Haggar, MUZA SA, 2011
Milena Kwasek
(redakcja@kobieta20.pl)