Noc w forcie Haggar

Opublikowano: 2011-09-29
recenzja książki Stephane Heaume Noc w forcie Haggar
Od chwili, gdy skończyłam czytać powieść Stephane Heaume nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś tu było nie tak. Czym jest to "coś"? Oto jest pytanie!

Albo ja zajęta zachwytami nad pięknymi krajobrazami otaczającymi mnie nie miałam umiejętności "wczucia się" w książkę albo ta książka nie potrafi czytelnika sobie zjednać.
"Noc w forcie Haggar" to w większości fragmenty wyrwane z pamiętnika Julii Schlick. Julii - fotoreporterki, kobiety silnej i odważnej, kobiety zakochanej. Przez długie lata jej partnerem w życiu i pracy był Clifton Cliff. Kochający i oddany mężczyzna pewnego dnia znika. Dlaczego? Lata poszukiwań nie dają odpowiedzi na trop których Julia wpada w nieoczekiwanych okolicznościach - sama zostając porwaną. Czego chce odpowiedzialny za jej uprowadzenie adwokat? Jaki ma związek z Cliftonem? Do czego zdolna jest kobieta, gdy trzeba podjąć ryzyko, aby ukochanego mężczyznę ocalić?
Spoglądają na okładkę i czytając zapowiedź powieści moje oczekiwania tylko rosły. Po pierwsze: to kryminał (ewentualnie: powieść sensacyjna). Z pozoru, gdyż w rzeczywistości nie śmiałabym tej książki zaliczyć do tej kategorii. Nie wolno, do kryminału tej książce bardzo daleko. Oj bardzo. Po drugie: czekałam na zwalające z nóg opisy: Afryki, pustyni, oazy. Nie było nic. Nie było tego za co najbardziej cenię książki, których akcja dzieje się w egzotycznych rejonach świata. Po trzecie: akcja - mimo, że intensywna i tajemnicza - nudzi.
Czy w swym wielkim rozczarowaniu znajdę choć jedną pozytywną stronę tej powieści? Autora muszę zdecydowanie pochwalić za poruszenie kwestii problemów w Trzecim Świecie. Może to nie są wielkie zdanie, długie akapity, ale istotne, że są. Język książki również sprawia, że czyta się ją szybko (od 50 strony, w nudnym otoczeniu) i łatwo. Sama postać Julii może zjednać sobie spore grono czytelników: to kobieta silna, nie mająca za sobą kryształowego życia, ale jednak wierna, ufna i oddana. Jak kocha, to na 100% - w piękny, ani przez moment nie będący ckliwym sposób.
Na koniec muszę także przyznać, że autor świetnie poradził sobie z trzymaniem atmosfery niepewności. Nic czytelnikom nie zdradzał, nic nie sugerował w nadmiarze. Tym razem czytelnik musi ostro pokombinować.
Na zachętę dla wszystkich, których coś do tej książki ciągnie dodam, że siedzący obok mnie pan X kilkakrotnie zaglądając mi przez ramię komentował: "o, fajny opis", "o, czytałbym takie coś, podoba mi się". Być może coś w tej książce jednak jest, a ja przez przeciwsłoneczne okulary tego nie dostrzegłam. Sprawdźcie.

Stephane Heaume, Noc w forcie Haggar, MUZA SA, 2011

Milena Kwasek
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat