Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy. Pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. W szkole ma problemy, które go przerastają. W sieci krążą filmiki ze studniówki, na których całował się z kolegą z klasy. To był tylko niewinny żart, zakład, który miał miejsce na studniówce. Jednak złośliwe komentarze w sieci oraz brak zainteresowania ze strony rodziców, którzy są wiecznie zabiegani, sprawia, że Dominik zaczyna szukać przyjaciół w sieci. Poznaje Sylwię. Jest intrygująca, niebezpieczna, przebiegła. Wprowadza go do "sali samobójców", miejsca, z którego nie ma ucieczki. Dominik, w pułapce własnych uczuć, wplątany w śmiertelną intrygę, straci to, co w życiu najcenniejsze. Popada w obłęd.
"Sala samobójców" to film Jana Komasy, jednego z najzdolniejszych reżyserów młodego pokolenia. Pierwszy raz udało się w Polsce stworzyć film, w którym wirtualny świat awatarów jest równie ważny, jak rzeczywista gra aktorów. Ponad rok powstawało animowane, drugie życie głównego bohatera - Dominika.
Trzeba przyznać, że fabuła filmu jest naprawdę ciekawa, a efekty dźwiękowe dodają efektów i wbijają widza w fotel. Gra aktorów również zasługuję na pochwałę. Przekazują oni targające nimi nieustannie uczucia: ból, brak zrozumienia, chęć doznania śmierci. „Sala samobójców” daje do pokazuje, jak słaby kontakt mają rodzice ze swoimi dziećmi. Myślimy, że pieniądze dają szczęście. W rezultacie zapewniamy dzieciom tylko dobra materialne, nie zważając na ich potrzeby – kontakt i rozmowy z najbliższą osobą. Film dobitnie ukazuje, jak pieniądze i brak zainteresowania ze strony rodziców „psują” młodzież.
W roli głównej występują: Jakub Gierszał ( Dominik), Roma Gosiąrowska (Sylwia), Agata Kulesza i Krzysztof Pieczyński (Beata i Andrzej, rodzice Dominika). Film, jak na polską produkcje naprawdę zaskakuje dobrą jakością. Oczywiście niedociągnięcia zapewne się znajdą. Jednak trzeba przyznać, że połączenie awatarów z realistycznymi postaciami naprawdę się sprawdziło i robi duże wrażenie. Zdjęcia przypominają te z dobrych amerykańskich filmów. Dodatkowym plusem filmu jest to, że porusza naprawdę ważny i trudny temat. Produkcja niesie ze sobą wiele silnych emocji. Jest to alternatywa dla cukierkowych, przerysowanych i często kiczowatych polskich komedii. Nie ma, co ukrywać jest to film dla ludzi o mocnych nerwach. No i zdecydowanie nie dla dzieci. Zbyt dużo tam wulgarnego słownictwa, a także krwawych scen.
„Sala samobójców”, reż. Jan Komasa
Wioleta Derkowska
(redakcja@kobieta20.pl)