Poturbowane wspomnienia

Opublikowano: 2012-04-01
Rezencja książki Brzydula. Historia niekochanej
Gdy nieznajomy wtargnie do domu model jest prosty – dzwonisz na policję, sąsiedzi ochoczo pomagają, a ofiara znów jest bezpieczna.

Co jednak zrobić, gdy największe niebezpieczeństwo czyha ze strony najbliższych?

Każda biografia i książka oparta na faktach zawiera jakiś procent negatywnych emocji, brutalnych zdarzeń, niechcianych zjawisk, prosto mówiąc – zła. Wszyscy mają w życiu wspomnienia czarnych chwil, spychane głęboko do podświadomości, o których wolelibyśmy czym prędzej zapomnieć. Po co rozpamiętywać gorsze momenty, chwile bólu i niesprawiedliwości, skoro każdy dzień daje nowe możliwości i dzięki wsparciu najbliższych można zacząć wszystko od nowa.
Gorzej, gdy czarne chmury zasłaniają całe niebo i żaden promyk nadziei nie przebija się przez ciemne obłoki. Mrok i zło po sam horyzont. Podobne barwy królują w powieści Constance Briscoe Brzydula – złowieszcza czerń zatruwa już od pierwszych wersetów, nie przestając dominować w całości tekstu.

Autorka bez ogródek i sztucznej kurtuazji, już od pierwszych stron tekstu, przedstawia czytelnikowi z jakim typem wspomnień będzie musiał się zmierzyć. Przeżyła ona więcej niż człowiek wychowany w normalnym, kochającym domu jest sobie w stanie wyobrazić. Briscoe opowie zdumionemu czytelnikowi o złu, którego doświadczyła już od pierwszych lat życia, o biciu, poniżaniu, głodzeniu, zastraszaniu, molestowaniu, pastwieniu się nad najmniejszą istotą z licznej rodziny.

Pomimo druzgocących dni pełnych przepychania i przytykania łatki brzydoty, kobieta dojdzie na sam szczyt, ambicje pozwolą wygrać z demonami przeszłości i jako jedna z pierwszych zostanie czarnoskórą sędziną w Wielkiej Brytanii. Podobno tak będzie... ja do szczęśliwego zakończenia dojść nie potrafiłam. Zatrzymałam się w środku czytania, nie mając już siły brnąć w tą kawalkadę okrucieństwa. Cały czas miałam w świadomości fakt, że jest to autobiografia i ktoś faktycznie przeżył opisywane piekło. Najbardziej wstrząsnął mną motyw nocnego moczenia się.  W momencie, gdy wszystkie dzieci samoistnie przesypiają sucho noc, dziewczynka nie przestawała siusiać do łóżka przez ciągłe napięcie oraz maltretowanie fizyczne i psychiczne ze strony matki. Za nocne moczenie zbierała za to coraz gorsze lanie. Jeszcze przed zaśnięciem matka potrafiła uderzyć ją pięścią w brzuch, żeby przypomnieć o konsekwencjach, a gdy w nocy rozbrzmiał alarm pod materacem reagujący na wilgoć, kobieta tłukła ją bez opamiętania, butami, pięścią, otwartą dłonią, by na końcu rozebrać ją, zabrać pościel, materac i rzucić na stertę brudnych ubrań. Temu wszystkiemu przyglądali się najlepsi psychologowie, po których ciągała ją matka, i nie potrafili oni postawić prawidłowej diagnozy.

Dramatyzmu dodaje tu użyty język i dziecięcy styl bohaterki, opisującej swoje dzieciństwo. Empatyczny człowiek z pokładami wyobraźni wczuje się i zatraci w jej losach, opisanych tak plastycznie i realistycznie, że aż boli. Nie jest to książka łatwa i przyjemna, do poczytania dla zabawy, lecz niesie za sobą wiele mądrości. Mam zamiar wrócić do niej, gdy nabiorę dystansu, w końcu każdy musi zdawać sobie sprawę, jakie zakamuflowane zło potrafi kroczyć po świecie.



Constance Briscoe, Brzydula. Historia niekochanej. Wydawnictwo Bellona, 2012


Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat