„Kto zabił Inmaculadę de Silva?” to książka, której fabuła oparta została na rodzinnej tajemnicy sprzed lat. Właściwie nawet trudno tu mówić o tajemnicy – nikt bowiem zdaje się nic do końca nie wiedzieć o przyczynach śmierci Inmaculady i Antona del Canote. Tę białą plamę w historii rodziny odkrywa młoda Etel, która wraz z kuzynką i kolegą ze szkoły decyduje się na zbadanie przeszłości. Temat książki prezentuje się więc interesująco. Co prawda od początku nastawiłam się raczej na książkę typowo młodzieżową (to przypuszczenie okazało się być trafione), ale kto powiedział, że historie pisane dla nastolatków nie mogą być porywające? Niestety, książka Mariny Mayoral do porywających z pewnością nie należy. Przede wszystkim wydaje mi się, że winić za ten stan rzeczy należy proporcje opowieści. Jak na stosunkowo małą objętość książki, zbyt wiele miejsca autorka poświęca przedstawieniu biografii młodej Etel i jej rozterkom miłosnym, kosztem samej tytułowej zagadki. Właściwie tajemnica, która powinna zaintrygować czytelnika i trzymać w napięciu do samego końca, została potraktowana po macoszemu. Brakuje w niej literackiej fantazji, elementu zaskoczenia, stopniowanego napięcia. Niemal od początku wiemy to, do czego bohaterka z trudem dochodzi.
Ponoć książka „Kto zabił Inmaculadę de Silva?” opisuje prawdziwe losy autorki. Być może przeżywając tę historię, wydała się ona Marinie Mayoral wyjątkowa. Być może wyjątkowa byłaby też dla każdej innej nastolatki, która mogłaby przez chwilę poczuć się jak prawdziwy detektyw. Jednak czytelnik odnosi wrażenie, że to jedynie urywek, fragment opowieści, która dobrze opisana mogłaby być naprawdę zajmująca, a niestety nie jest. Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby dla dobra tej książki zrezygnować z dokumentalnego charakteru „Kto zabił Inmaculadę de Silva?” oparta jest na pamiętnikach pisanych podczas tych pamiętnych wakacji), na rzecz stworzenia fabularnej i fikcyjnej, ale za to zapierającej dech w piersiach opowieści.
Ostatnim rozczarowującym elementem książki jest jej zakończenie. Książka została urwana – nie poznajemy więc odpowiedzi na tytułowe pytanie, nawet nie znamy ciągu dalszego młodzieńczej miłości Etel i Juancho. Po co więc to wszystko? Ponoć po to, aby każdy czytelnik sam mógł sobie dopisać zakończenie. Trudno to jednak uczynić, gdy ani razu podczas lektury nie zostaliśmy tak naprawdę zaangażowani w całą historię. Wątpię, aby spośród naprawdę wielu książek dla młodzieży, ta autorstwa Mariny Mayoral mogła się w jakikolwiek sposób pozytywnie wyróżnić.
Marina Mayoral „Kto zabił Inmaculadę de Silva?” Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA , Warszawa 2011
Agata Podgajska
(redakcja@kobieta20.pl)