Rafał Ziemkiewicz prezentuje

Opublikowano: 2011-11-04
Recenzja książki Viagra mać
„Viagra mać” z pewnością nie zaskoczy czytelników znających styl i poglądy Rafała A. Ziemkiewicza.

„I z dumą mogę stwierdzić, że nigdy nie napisałem ani słówka, którego bym napisać nie chciał. Choć fakt, że nie wszystko, co chciałem napisać, zawsze udało mi się wydrukować. Traktuję niniejszą książkę jako okazję do naprawienia tego stanu rzeczy.” Tak we wstępie do swej książki pisze Rafał A. Ziemkiewicz.


I rzeczywiście, każdy ze 116 zamieszczonych w książce felietonów, bez wątpienia wyszedł spod pióra Ziemkiewicza. W każdym z nich odnaleźć można naturę autora. Większość z tych felietonów była już publikowana na łamach Najwyższego CZASU!, Wprost, Gazety Polskiej i Życia Warszawy. Jednak „Viagra mać” zawiera także teksty dotąd niepublikowane. Niestety, aby je odnaleźć trzeba prześledzić całą dotychczasową twórczość publicystyczną Ziemkiewicza, bowiem w książce felietony te nie zostały w żaden sposób wyróżnione. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku felietonów już publikowanych – czytelnik nie wie na łamach jakiej gazety się ukazał, a nawet (co dużo bardziej utrudnia lekturę) z którego są roku.


Felietony Rafała A. Ziemkiewicza, jak na felietony przystało są subiektywne i napisane lekkim językiem. Często ich tematem przewodnim są wydarzenia błahe, czasem jednak też takie, które wywoływały niekończące się dyskusje. Z uwagi na bardzo krótką formę felietonów (średnio zajmują bowiem około czterech stron) można sięgnąć po nie w niemal każdej wolnej chwili.


Myli się jednak ten, kto zakłada, że przez „Viagrę mać” można przejść obojętnie, bez refleksji czy też bez rumieńców na twarzy. Osoby o poglądach odmiennych od tych, które przemyca w swoich felietonach Rafał A. Ziemkiewicz, z pewnością z niejednym zdaniem się nie zgodzą i nie raz wyrażą swoje oburzenie. Wydaje się, że taki też był zamysł autora – sprowokować, poruszyć wyobraźnię i otworzyć czytelnika na inne punkty widzenia. W końcu nie bez powodu ten zbiór felietonów Ziemkiewicza został zatytułowany (jest to jednocześnie tytuł jednego z tekstów) na cześć pewnej małej, acz potężnej niebieskiej pigułki.


„Viagrę mać” czyta się szybko i z niesłabnącym zainteresowaniem. Okazuje się jednak, że także w przypadku tak krótkich i treściwych felietonów możne nastąpić efekt przesycenia. Dlatego też lepiej jest „Viagrę mać” czytać wolniej i dokładniej, niż na wyścigi.


Rafał Ziemkiewicz Viagra mać Fabryka Słów, Lublin 2011


Agata Podgajska
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat