Człowiek niby ma pomagać słabszemu, szerzyć postęp. Oczywiście bezinteresownie. Natura ludzka nie jest jednak tak szlachetna, jakby nam się wydawało...
Bardzo trudno jest mi napisać tę recenzję. Z dwóch podstawowych powodów. To książka noblisty i mi jako laikowi w dziedzinie literatury jest trochę niezręcznie wydawać osądy. Z drugiej strony powieść porusza bardzo trudne problemu ludzkiej natury, które nie mieszczą w mojej, trochę idealistycznej głowie. Czasem lepiej jest nie wiedzieć. Piszę to z pełną świadomością.
Roger Casement to główny bohater powieści Llosa. Postać autentyczna, o której możemy przeczytać w Wikipedii. Urodzony w 1864 roku w Irlandii był brytyjskim konsulem, znanym z raportów i działaniem przeciwko łamaniu praw człowieka w Kongo i Peru.
W książce zastajemy go w celi śmierci. Myślami wciąż wraca do wydarzeń z przeszłości... Z wieloma sprawami wciąż jest mu trudno pogodzić się. Za pomocą retrospekcji możemy wspólnie odkryć pozornie szlachetne pobudki ucywilizowania dzikich krain. Ta część „Marzenia Celta” jest dla mnie najbardziej wstrząsająca. Gdzieś tam z tyłu głowy co raz częściej pojawiała się myśl, że świat nie do końca jest taki dobry i altruistyczny. Czy tym ludziom naprawdę jest potrzebny nasz postęp? Nie wydają się być dzięki nim szczęśliwsi... Czy prymitywny zawsze znaczy gorszy?
Roger Casement znalazł się w Afryce po raz pierwszy, by pomóc jej mieszkańcom. Miał razem z innymi nauczyć ich lepszego wykorzystania cennej ziemi. Wytłumaczyć, iż kanibalizm jest zły. Dość szybko zorientował się, że zachodni politycy i wysłannicy tylko czyhają na dobry zarobek. Wykorzystują przy tym w okrutny sposób rdzenną ludność, która nie do końca rozumie, co się dzieje... Niestety nie lepiej jest w Ameryce Południowej. Mario Vargas Llosa nie szczędzi nam szczegółów. Pojawia się pytanie, co z naszym człowieczeństwem? Kolonializm jawi się jako machina zła i wyzysku.
Co zatem nasz bohater robi z celi śmierci? Jak czytany z tyłu okładki „Co kryją tajemnicze dzienniki znalezione przez Scotland Yard? Dlaczego wzbudzają tyle kontrowersji?”.
„Marzenie Celta” w moim odczuciu to trudna, ale i warta czytelniczego zachodu książka. Na pewno nie przeczytamy jej jednym tchem. Mały odpoczynek jest wysoce wskazany. Natura ludzka może być i jest przerażająca.
Marzenie Celta, Mario Vargas Llosa, Kraków 2011, Wydawnictwo Znak
Agnieszka Zieleń
(redakcja@kobieta20.pl)