Tego roku jesień w Linkopingu opanowana została przez deszczowe chmury. Z przepełnionej kanalizacji na ulice miasta wypłynęły truchła żuków i wielkich jak koty szczurów. Aż żyć się odechciewa. W takiej właśnie scenerii rozgrywa się akcja trzeciego tomu serii o policjantce Malin Fors. Tym razem przyjdzie jej rozwiązywać tajemnicę morderstwa na zamku Skogsa – posiadłości od pokoleń należącej do rodziny Fagalsjo, a ostatnio sprzedanej z nie do końca znanych powodów. Nowemu właścicielowi jednak nie było dane długo cieszyć się z niecodziennego nabytku, gdyż to właśnie jego zwłoki wyłowiono pewnego zimnego poranka z wód fosy. Co było powodem bestialskiego morderstwa? Czy narażeni są też inni mieszkańcy miasta? Jakie tajemnice skrywają grube mury zamku Skogsa? I czy Malin jest w stanie uporać się z demonami przeszłości, jednocześnie prowadząc śledztwo?
Jak już wspomniałam wcześniej, „Jesienna sonata” jest trzecim tomem z serii stworzonej przez Monsa Kallentofta – skandynawskiego autora powieści kryminalnych – na okładce książki wynoszonego ponad Stiega Larssona. Faktycznie proza Kallentofta zdaje się bardziej trzymać czytelnika w napięciu i po mistrzowsku wprowadzać go w mroczny nastrój, jednak czy jest lepsza? Myślę że każdy najlepiej oceni to według własnego gustu.
„Jesienną sonatę” czyta się dość łatwo, choć istnieje ryzyko pogubienia się w postaciach, których imiona niejednokrotnie różnią się tylko jedną literą. Jeśli jednak czytamy w skupieniu, szybko damy się wciągnąć intrygującej fabule. Tym, co szczególnie przypadło mi do gustu, był pewien zastosowany przez autora zabieg, z którym chyba dotąd się nie spotkałam – przebieg śledztwa urozmaicony został dodatkowo „głosami zza grobu”, które same niejako dopowiadają czytelnikowi dużą część historii w sposób zagmatwany, ale przy tym bardzo interesujący.
Ważnym elementem książki są zmagania głównej bohaterki z własnymi słabościami. Demony przeszłości nie chcą dać o sobie zapomnieć i Malin zagłusza ich szepty kolejnymi łykami alkoholu, szukając pomocy na dnie kieliszka. Nałóg na nowo niszczy jej życie, zdecydowanie nie pomagając w rozwiązaniu śledztwa. Czy Malin jest na tyle silna, by tym razem odbić się od dna?
Myślę że „Jesienna sonata” będzie ciekawą pozycją dla każdego czytelnika (o względnie silnych nerwach), chociażby ze względu na specyficzny styl autora, z którym warto się zapoznać. Trzeci tom można spokojnie czytać nie znając dwóch poprzednich, choć jak w przypadku każdej serii, zachowanie chronologii byłoby jednak wskazane. Kolejny skandynawski kryminał? Owszem, ale za to jaki!
Jesienna sonata, Mons Kallentoft, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2011
Justyna Mazur
(redakcja@kobieta20.pl)