Jak to się ostatnio często zdarza, została ucięta w najbardziej intrygującym momencie, pozostawiając w czytelniku niedosyt.
Pierwszy tom „Tańca ze smokami” to znów mroczne i nierzadko dowcipne historie osadzone w tajemniczej, niby średniowiecznej, acz baśniowej krainie, gdzie smoki, mamuty, olbrzymy czy zmiennoskórzy przeplatają swoje pogmatwane losy z królami i prostaczkami, rycerzami i mnichami. Gdzie nigdy nie wiadomo kto zginie, a kto znów zaskoczy nas życiem. Gdzie każdy może być każdym, a czytelnik ma frajdę w odgadywaniu, jak w dobrym kryminale, którego z bohaterów ty razem nam G. R. R. Martin.
„Taniec ze smokami” to piąty tom sagi „Pieśń Lodu i Ognia” popularnego ostatnio amerykańskiego autora George’a R.R Martina. Pierwsza jego część zmusza do koncentracji i ciągłego przypominania sobie kto zacz, kto co, i kto z kim. Ale jak tylko poustawiamy sobie postaci na odpowiednich polach, Martinowska partia szachów (Cyvasse) nabiera tego fantasycznie dynamicznego tempa, tak charakterystycznego dla jego twórczości. Nowe postacie, a także powrót do najmocniejszych wątków Dany, Jona – nowego Lorda Dowódcy, Brana i... (nie będę psuć Wam zabawy odkrywając wszystkie pionki). Historie coraz bardziej się zazębiają, ukazując misternie tkaną przez tyle tomów opowieść.
Dbałość Martina o szczegóły zarówno w opisie postaci, potraw jak i całego planu akcji na pewno pomogła w nakręcenie serialu „Gra o Tron” na podstawie pierwszego tomu. To właśnie dzięki niemu saga George’a stała się teraz tak popularna w Polsce, mimo że już od wielu lat jej kolejne części pojawiały się w księgarniach. Trzeba przyznać, że serial jest naprawdę udany i idealnie odzwierciedla martinowską wizję świata. Na forach trwa dyskusja, co było lepsze książka, czy film, jednak tak dobra ekranizacja nie powstałaby bez świetnego warsztatu autora całej sagi. Dlatego Martinie, zlituj się i pisz szybciej kolejne tomy a wydawnictwo błagam o drugą część...
Niestety na kolejny tom trzeba mam będzie poczekać aż do lutego, co skutecznie wybije czytelnika z historii. Mam tylko nadzieję, że kiedy już dostanę drugą część do ręki, szybko uda mi się wrócić na tory opowieści. Na szczęście o takich książkach ciężko zapomnieć, bo akurat braku wyobraźni Martinowi zarzucić nie można.
Taniec ze smokami, George R. R. Martin, Wydawnictwo Zysk i Spółka, 2011
Justyna Mazur
(justyna.mazur@kobieta20.pl)