Akcja zaczyna się od podróży Jorge Parady do Caracas by zaręczyć się z ukochaną kobietą i sprawdzić pogłoski o defraudacji, w którą jest zamieszana jedna z firm, która bierze fundusze z Banku Światowego. Niestety Parada ginie, zastrzelony i okradziony z dokumentów. Poszukiwane przez przestępców akta nie były w posiadaniu Parady, dlatego też jego mordercy muszą zacząć poszukiwania na nowo. Trafiają na debatę na temat korupcji, do Davida Herrera-Smitha, którego próbują szantażować i dostać poszukiwane akta Canaimy.
Poprzez zawiłe ścieżki losu tajemnicze akta Canaimy trafiają do Loli MacHor, która zaczyna sądzić, że niepozornie wyglądająca teczka zawiera wielką aferę, za którą śmiele się trup, a w którą mogą być zamieszane wysokie figury polityczne i znani celebryci.
Sędzina MacHor nie wiedząc, o co chodzi w aktach nie poddaje się i walczy wszystkimi możliwymi sobie sposobami, jednak będzie musiała wybrać miedzy ideałami i praworządnością, a troską o życie własnej rodziny.
„Akta Canaimy” to porywający, humorystyczny kryminał, który przyciąga świetnie napisaną historią. Calderón z łatwością kreuje wymyśloną przez siebie historią dotykając drażliwego dziś tematu, jakim jest korupcja, jednocześnie podając informacje w łatwy i przyswajalny sposób, przez co rozwiązywanie kryminalnej zagadki wraz z sędziną staję się przyjemnością i pasjonującą przygodą.
Kryminał bardzo mi się podobał, przeczytałam go prawie jednym tchem. Najbardziej podoba mi się to, że Calderón nie skupia się tylko na jednej sprawie, ale pokazuje również inne sprawy sędziny, które czynią książkę jeszcze bardziej atrakcyjną. Podoba mi się to, jak autor podszedł do relacji międzyludzkich i do tematu rodziny, która dla wielu w tej książce jest najważniejsza, ważniejsza od życia.
Akta Canaimy, Reyes Calderon Cuadrado, Wydawnictwo Muza, 2011
Wioletta Rejentowicz
(redakcja@kobieta20.pl)