To co prezentuje się na kartach powieści nie raz was zadziwi. Zagrywki i styl życia głowy rodziny są lekko mówiąc nietypowe. To sprawia, iż ciężko się oderwać od czytania.
Starszy, zamożny mężczyzna postanawia zaplanować swoje samobójstwo, po tym jak dowiedział się o nieuleczalnej chorobie. Zamyka wszystkie doczesne sprawy, przynajmniej do pewnego stopnia... Sucharski zostawia depozyt z dyspozycjami u notariusza. Wszystko jest drobiazgowo przygotowane. Tak, aby nie było wątpliwości, co do okoliczności śmierci. Funkcjonariusze policji obierają zgłoszenie o popełnionym samobójstwie. Na miejscu, znajdują instrukcje dalszego działania od denata. Wszystko wygląda jednoznacznie, ale...
Po kilku dniach u notariusza spotyka się pięć kobiet. Każda z nich nazywa się Natalia Sucharska. Okazuje się, że są siostrami, o czym nie miały zielonego pojęcia. Różni je wiek, sytuacja życiowa, temperament, osobowość. Przed nimi ciężkie chwile. Nagle spada na nie mnóstwo nieprawdopodobnych informacji. Muszą odnaleźć się w nowej przestrzeni Zamieszkują wspólnie w domu swojego ojca, który każdej przelał na konto bankowe milion złotych. To dopiero początek nowości w ich życiu. Śledztwo w sprawie domniemanego samobójstwa trwa, jednemu z policjantów coś się nie podoba... Na światło dzienne wychodzą różne tajemnicze nowości z życia Sucharskiego. Co tak naprawdę się stało?
Po pierwszych stu stronach trochę denerwowało mnie takie kilkakrotne przegadanie każdej kwestii przez siostry Sucharskie. Rozwodziły się nad różnymi głupstwami i bardziej ważnymi sprawami niemiłosiernie. Strony leciały, a akcja książki praktycznie stała w miejscu. To taka typowa babska paplanina. Jednak idealnie pasuje do naszej piątki. Każda z NATALII 5 ma swój specyficzny charakterek, choć w pewien sposób są do siebie bardzo podobne. Wynika z tego wiele przezabawnych sytuacji. Poza tym uczą się siebie nawzajem. Wraz z rozwojem zdarzeń zaczynają tworzyć zgrany zespół Natalii Sucharskich.
Z jednej strony ma się wrażenie, iż powieść Olgi Rudnickiej błędnie została przedstawiona jako kryminał. Na samym początku miałam takie odczucia. Z drugiej, zauważamy specyficzny humor pisarki, który bardzo przypadł mi do gustu. Inteligentne, pełne wdzięku sytuacje rozbawiają ma każdym kroku. A i dreszczyk emocji, tajemnica oraz niewiadoma czają się za rogiem. Połączenie idealne.
Jednym słowem warto poświęcić swój czas na przeczytanie NATALII 5. Kryminał z elementami komedii – kolejność dowolna – to ciekawe rozwiązanie. Na wiosenny wieczór w sam raz! Warto przygotować się na salwy śmiechu i zaskakujące historie.
Olga Rudnicka, NATALII 5, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Agnieszka Zieleń
(redakcja@kobieta20.pl)