Wkrocz do świata Albionu

Opublikowano: 2011-03-07
Świat w którym Dar staje się przekleństwem
W Albionie wojny prowadzone są od tak dawna, że nikt już nie wie od czego się za-częły. To jednak nie wrogie państwa są największym zagrożeniem dla ludności, a rządząca krajem Wysoka Rada wciąż poszukująca nowych żołnierzy oraz Utalentowanych, którzy mo-gliby stworzyć najlepszą z armii.

Kate Winters była zwykłą nastolatką, prowadzącą dość schematyczne życie, aż do momentu, gdy okazało się, że należy do grona Utalentowanych, a przez to potrafi przywrócić życie oraz przekraczać Zasłonę między światem żywych i martwych. Łatwo się domyślić, że w czasie, w którym posiadanie Talentu oznacza tylko prześladowanie, strach i śmierć* nie jest to dla niej najszczęśliwsza wiadomość. Jeszcze gorzej robi się gdy okazuje się, że to właśnie ona jest głównym powodem kolejnej łapanki w mieście Morvane i jednocześnie głównym celem zarówno Da’ru, bezwzględnej kobiety stojącej na czele Wysokiej Rady, jak i Silasa Dane’a, najlepszego z poborców, który ma swoje własne plany związane z wykorzystaniem Talentu Kate. Zaczyna się wyścig z czasem, poszukiwanie tajemniczej księgi Wintercraftu i wielka niepewność, gdy wśród wszelkich, skrywanych przez lata tajemnic przyjaciel może okazać się wrogiem.
Burtenshaw opierając się na sprawdzonych już motywach zaginionej księgi i bohaterki będącej tą jedyną, która może uchronić świat od zła uciekając jednocześnie przed tą ciemną stroną mocy zaserwowała nam dość przyjemną lekturę. Udało jej się wciągnąć mnie w odrobinę mroczny świat, głównie za sprawą tego, że opisywane przez nią wydarzenia przebiegały z prędkością światła. Zabrakło mi jednak nieco urozmaicenia w środkowej części książki. Ucieczki i łapanki powtarzane zbyt często, koniec końców stają się nudne i monotonne, zwłaszcza gdy każda z nich wygląda podobnie i prowadzi do tego samego. Zabrakło mi też większego wniknięcia w psychikę Kate, której życie zmieniło się przecież diametralnie z mi-nuty na minutę. Wydaje mi się, że żadnej z postaci nie zaszkodziłoby odrobinę więcej wyrazistości.
Dla wszelkiej maści moli książkowych, a już szczególnie tych lubujących się w zaglą-daniu na cudze półki prawdziwą gratką będzie opis podziemnej biblioteki, choć i tu Burtenshaw poświęciła jej zbyt mało uwagi. Wszystkie niedoskonałości są jednak do nadrobienia, wszak pierwsza część cyklu to dopiero początek przygody z Wintercraftem.

Jenna Burtenshaw, Wintercraft, Warszawa, Prószyński i S-ka 2011.

*Tamże, s. 128.

Izabela Raducka

(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat