Czy masz odwagę sięgnąć po zapiski żydowskiego dziecka, piszącego o chlebie, bólu, zgnębieniu i wielkiej nadziei na przeżycie?
Już od dawna nie czytałam tak podbudowującej, silnej i mądrej książki. Helga Weissowa, która opublikowała swoje wspomnienia dziecięce z czasu wojny, przenosi nas w nieznany świat, pełen silnych emocji. Ciężko wyobrazić sobie jak wygląda wojna oczami dziecka – i to znajdującego się po niewłaściwej, prześladowanej stronie. Nikt z nas nie wyobraża sobie jak nielogiczne i nieetyczne zachowania obserwuje dziecko, wtłoczone gwałtem w machinę terroru.
Zapiski w „Dzienniku Helgi” rozpoczynają się jeszcze przed wybuchem wojny, dzięki czemu dobrze poznajemy jej styl życia, codzienne troski i emocje występujące w rodzinie. Docierające do Żydowskiej rodziny Weissów coraz pochmurniejsze komunikaty przewracają życie typowej, kochającej się praskiej rodziny do góry nogami. Ośmioletnia dziewczynka z dziecięcą naiwnością komentuje pojawiające się wciąż nowe ograniczenia – obowiązek noszenia opasek, osobne tramwaje i place zabaw dla Żydów. Opowiada także o coraz silniejszych represjach – zamykaniu szkół i rozpoczętych wywózkach. Z czasem jej opisy stają się pełne strachu i niepewności. Dowiadujemy się dokładnie o stopniowym wywożeniu przyjaciół z dzieciństwa, o szykowaniu paczek na drogę i niepokojących wieściach napływających z zagranicy.
Głównym atutem książki „Dziennik Helgi” jest język. Jak autorka sama podkreśla, są to oryginalne zapiski, niezmieniane od chwili napisania. Dzięki temu, choć momentami styl jest zbyt rozwlekły lub po dziecięcemu nieczytelny, pamiętnik jest bardziej prawdziwy i silniej oddziałuje na czytelnika.
Duże wrażenie zrobiły na mnie zwłaszcza załączone ilustracje. Helga Weissowa sama tworzyła obrazki, które skrzętnie przechowywała. Namówił ją do tego ojciec, który podejrzewał zapewne, jak trudno będzie uwierzyć ludziom w obozowe piekło. Dzięki radom rodziców dziewczynka przestała malować beztroską zabawę, a skupia się na dokumentowaniu życia za kratami - malowaniu „tego, co widzi” - kolejki obdartych osób przed kuchnią, koncert w koszarach, wspólną umywalnię, pracę w polu czy stłoczone stopy, wystające z metalowych prycz.
„Dziennik Helgi” pokazuje niezwykłą siłę, wolę walki i uniwersalną prawdę – wszyscy, bez względu na narodowość odczuwamy te same emocje i równie mocno zależy nam na życiu i zdrowiu naszych najbliższych. Dzięki dokładnym opisom wydawałoby się nieistotnych szczegółów – jak wystawianie przedstawień teatralnych czy wielogodzinna jazda w pociągu, dziennik ten porywa, porusza i uczy o życiu, jakiego miejmy nadzieję już nikt nigdy nie pozna.
Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)
Helga Weissova, „Dziennik Helgi”, Insignis, Kraków 2013