Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy…

Opublikowano: 2011-11-03
Recenzja książki Fonsito i księżyc
Jak długa musi być książka, by poruszyła serce? Czy kilkaset stron zawsze będzie lepsze od krótkiego, treściwego przekazu?

Na szczęście nie ma chyba ustalonych norm. Bo ostatnio wydana książka pewnego noblisty stron ma bardzo niewiele, za to wydana jest niebywale kunsztownie. Mario Vargasa Llosy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Zeszłoroczny noblista ma w zwyczaju pisać sporej objętości opowieści, jednak tym razem stworzył coś zupełnie innego. Ot opowiastka, której bohaterem jest Fonsito- chłopiec pragnący skraść buziaka koleżance z klasy, a ona (jak to kobieta) stara się uchodzić za niedostępną. Czy fakt, że książka została napisana przez noblistę, czyni ją z góry godną uwagi?

Wydaje mi się, że coś w tym jest. Gdyby podobną książkę wydał debiutujący lub mało znany pisarz, pewnie nie wzbudziłaby mojego zainteresowania. Prawdopodobnie nie byłaby też taka droga. 30 złotych w zamian za 3 minuty czytania to trochę za dużo. Nawet jeśli na tą cenę składa się nazwisko laureata Nagrody Nobla, kolorowe ilustracje na kredowym papierze, twarda okładka i obwoluta. A zatem ukłony w stronę wydawnictwa Znak za kolejną znakomitą okładkę do literatury Llosy. Wystarczy spojrzeć na wydania zagraniczne – nie są tak ładne jak nasze, ale to tylko moja skromna opinia :) A ilustracje do „Fonsita…”  to naprawdę uczta dla oczu. Oklaski dla świetnego opracowania graficznego. Niebywałe, że pozornie zwykła fotografia dzięki odpowiedniemu tłu może wywołać tyle emocji i być tak trafnym uzupełnieniem tekstu, a dobrze wykonany portret może sprawić, że długo nie zapomnisz spojrzenia fotografowanej osoby.

Za granicą ta książeczka przeznaczona jest przede wszystkim dla dzieci. W polskim wydaniu nota na okładce informuje, że ta historia to wyznanie miłości. Rzeczywiście, jeśli dołączyć do niej liścik z dedykacją, może być to chwytający za serce prezent dla ukochanej osoby. Ta krótka opowieść jest urocza, zgrabnie napisana, nie byle jakim językiem. Księżyc nie tylko świeci, ale wydziela „szelmowski blask”. Fonsito „umiera z chęci pocałowania” Nereidy. Jest to jednocześnie język na tyle prosty, że będzie odpowiadał młodszemu czytelnikowi.

Fonsito swoją wiarą, nadzieją i pomysłowością pokazuje, że przy odrobinie szczęścia marzenia się spełniają. „Fonsito i księżyc” to „Mały książę” w pigułce. Opowiastka krótka, wywołująca uśmiech, idealna do przeczytania do snu. Może być miłym prezentem dla mamy, przyjaciółki, dziecka. Obawiam się jednak, że jeśli pojawi się na półce obok znanych powieści Mario Vargasa Llosy, które będą miały podobną cenę, czytelnik wybierze powieść. Bo „Fonsita…” zdąży przeczytać, nie wychodząc z księgarni.

Fonsito i księżyc, Mario Vargas Llosa, Znak, 2011.

Hanna Kwaśna
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat