Za wszelką cenę

Opublikowano: 2012-02-25
Recenzja książki Tam gdzie Ty
Marzenie o posiadaniu dziecka. To temat numer jeden wśród wielu par. Los nie zawsze jest łaskawy. Droga ku macierzyństwu i tacierzyństwu może być kręta, wyboista…

Jodi Picoult jak zwykle porusza trudne i bolesne problemy w swojej nowej książce. Czy sprosta zadaniu?
Myślę, że nie jest łatwo mówić i pisać o porażkach przy staraniu się o potomka. W naszym społeczeństwie panuje tabu. Czytając książkę można stwierdzić, iż nie tylko w naszym. Temat osobiście mnie nie dotyczy. Jednak pewnie każdy ma w swoim otoczeniu pary, starające się bezskutecznie o dziecko. Często nie wiemy jak się zachować. Wynika to z niewiedzy, chęci nieurażenia… Poza tym sami przyszli rodzice zamykają się w swoim świecie. Jodi Picoult pokazuje ich społeczną izolację, problemy finansowe i frustrację, gdy w otoczeniu pojawia się szczęśliwa, klasyczna rodzina.


Nie będzie tu jednak mowy o długotrwałych staraniach, przynajmniej nie jako wątek dominujący. Sporo się dowiemy, co przechodzili podczas wszystkich prób. Zoe i Max po kolejnej zakończonej tragedią ciąży, rozstają się. Związek nie przetrzymał próby czasu i komplikacji, jakie przyniosło im życie. Każde z nich wkracza na zupełnie inną i odmienną ścieżkę… Czy odnajdą szczęście i ukojenie?


Jak zwykle u tej autorki poznajemy myśli bohaterów za sprawą narracji zarówno Zoe, jak i Maxa. Pomaga to wczuć się w klimat i specyfikę książki.
„Tam gdzie Ty’ momentami jest dla mnie zbyt teatralna. Huczy od emocji. Co jednej strony jest zrozumiałe, lecz z drugiej czasem wymowniejsza i bardziej dosadna jest cisza, przemilczenie, niedopowiedzenie… Tu wszystko dostajemy na tacy.


Jodi Picoult porusza tu wiele kontrowersyjnych i trudnych aspektów ludzkiego życia. Począwszy o problemach z płodnością, śmierci dziecka, skrajną religijnością, depresją u nastolatków, a skończywszy na miłości homoseksualnej. Każdy z tych wątków niewątpliwie przykuwa uwagę czytelnika. Czy jednak nie jest ich za dużo jak na pojedynczą powieść? Momentami odczuwałam przesyt. Trudno mi było skupić się na jednym i spokojnie oddać się refleksji…


Całość mimo wszystko oceniam na plus. Zakończenie bardzo mi się podobało. Co z pewnością przeważyło szalę ogólnego wrażenia. Pewne poruszane kwestie można szybciej przekartkować.  Temat jest ważny i dość rzadko podejmowany przez pisarzy. Wiadomo, że na Jodi Picoult można pod tym kątem liczyć. Muszę mieć jednak przerwy w czytaniu jej książek. Co za dużo, to nie zdrowo.

Tam gdzie Ty, Jodi Picoult, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2012


Agnieszka Zieleń
(agnieszka.zielen@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat