W dzieciństwie mama skrapiała moje poduszki olejkiem różanym, a gdy miałam katar, przygotowywała inhalacje z olejku miętowego. Jednak złagodzenie objawów przeziębienia to tylko niewielka część problemów, na które zaradzić mogą biooleje.
Autorki książki „Zmysłowe ciało” przedstawiają niezliczone zalety tego rodzaju olejków. Olejki zajmują w tej lekturze najwięcej miejsca, chociaż nie do końca tego spodziewałam się po tytule. Myślałam, że zmysłowość będzie tu przedstawiana jako kobiecość, powab, wdzięk, seksualność, a przyjęto ją tu w znaczeniu dosłownym. Nie mogę powiedzieć, że jestem rozczarowana, bo taka dawka informacji o pobudzających zmysły olejkach spowodowała u mnie chęć zakupienia kominka do aromaterapii i zaraz chyba pobiegnę do sklepu ekologicznego po cudowne buteleczki.
Książka adresowana jest do współczesnej kobiety, która pragnie w naturalny sposób podkreślać swoje piękno i czuć się dobrze w swoim ciele. Na pierwszy rzut idą masaże. Opisane są właściwości poszczególnych olejków, ze zróżnicowaniem na rodzaj skóry, jej wiek i ogólny stan. Podane są mieszaniny, jakie możemy sporządzić w taki sposób, aby efekty masażu odpowiadały nam w największym stopniu. Dowiemy się, które najbardziej podkreślą kobiecość i pobudzą zmysły, złagodzą stres, melancholię, a nawet pomogą przy odchudzaniu (jednak w tym wypadku nie zgadzam się z tezą, że cudne zapachy hamują nasz apetyt, według mnie właśnie go pobudzają, przynajmniej w moim przypadku).
Niestety, takie zmysłowe rozkosze mogą nadwerężyć portfel – autorki zwracają uwagę, aby kupować olejki tylko w zaufanych firmach, nigdy podróbki. A takich olejków trzeba mieć dość sporo, żeby tworzyć efektowne mieszaniny. Opisane są olejki odpowiednie dla kobiet w okresie menopauzy, jak i dla kobiet spodziewających się dziecka – dlatego też nie ma ograniczeń wiekowych co do wieku odbiorczyń książki. Zastanawia mnie tylko jedna kwestia. W książce wielokrotnie pojawia się określenie „biooleje”. Po wpisaniu tego wyrażenia w wyszukiwarce wyświetlają się biopaliwa, podpałki, oleje opałowe itd. To jak w końcu jest z tą nazwą?
Oprócz szeroko rozwiniętego tematu mieszanin olejów, mamy także przepisy na zdrowe śniadanie, domowy chleb czy sałatkę z buraków i migdałów, która jest moim osobistym faworytem. Autorki polecają również stosowanie kosmetyków naturalnych, które mają wyższość nad kosmetykami z drogerii – np. nie zawierają substancji konserwujących. Hanna Łopuchow i Monika Jucewicz proponują, abyśmy stworzyły w swoim domu aurę spokoju i pozytywnych myśli, oczywiście przy pomocy aromaterapii.
Wszystko to czyta się przyjemnie, oprócz jednego podrozdziału, dotyczącego wpływu faz księżyca na wrażliwość ciała. Nie jestem pewna, czy w codziennym zabieganiu jesteśmy w stanie obserwować, czy księżyc jest właśnie w znaku wodnika, czy koziorożca, i odpowiednio do tego stosować zabiegi, które w tym czasie zadziałają najskuteczniej. Poza tym styl, jakim napisany jest ten podrozdział, już na pierwszy rzut oka odbiega od pozostałych. Są tu przedstawione suche fakty, bez tego zmysłowego smaczku, którym obdarzone są poprzednie fragmenty. Jako wisienkę na torcie autorki polecają sporządzanie koktajli i naparów, które podziałają niczym afrodyzjak, podgrzeją atmosferę w sypialni czy dodadzą pikanterii kolacji we dwoje.
Na plus książki przemawia elegancki papier kredowy, kolorowe ilustracje i dobre opracowanie graficzne. Ważniejsze rzeczy są napisane pogrubioną czcionką bądź w ramkach, co sprawia, że publikacja nabiera charakteru poradnika. Minusem natomiast są reklamy kosmetyków czy gazet, umieszczone na wewnętrznych stronach okładki. Według mnie okładka powinna być pozbawiona tego typu ogłoszeń.
Ekologia i naturalne sposoby pielęgnacji ciała są tematem na tyle popularnym, że pewnie wszystkie informacje, którymi dzielą się z nami autorki, mogłybyśmy znaleźć w kolorowych pismach dla kobiet. Uważam jednak, że fajnym pomysłem było zebranie ich w jednym miejscu i przedstawienie w cieszącej oko i zmysły formie. Szczególnie polecam entuzjastkom fitoterapii.
Zmysłowe ciało, Hanna Łopuchow i Monika Jucewicz, Wydawnictwo G+J, 2011.
Hanna Kwaśna
(redakcja@kobieta20.pl)