Zamknięta w dźwiękach

Opublikowano: 2011-08-21
Recenzja książki Miłość na marginesie
Dźwięki, których nie ma w realnym świecie. Choć nie oznacza, iż są niemożliwe do usłyszenia. Powstają gdzieś w środku i tam pozostają. Nie wiadomo skąd i dlaczego przyszły?

Z głuchotą czuciowo-nerwową zmaga się główna bohaterka powieści „Miłość na Marginesie”. Pewnego dnia zaczyna słyszeć flet, choć ma pewność, że takiego instrumentu nie znajdzie w swoim otoczeniu. Nic nie dzieje się bez przyczyny, powiedziałby każdy. I w tym przypadku nie jest inaczej. Yoko Ogawa przedstawia nam 24 letnią, młodą dziewczynę, którą dopiero co rzucił mąż. Niebawem po tym wydarzeniu pojawiają się różne dźwięki. Leczenie jest długie, żmudne i trudne. Dziewczyna spędza wiele samotnych godzin w klinice laryngologicznej.

Pewne wydawnictwo prowadzi magazyn o zdrowiu, tym razem poruszanym tematem ma być głuchota czuciowo-nerwowa. Pacjenci opowiadają o swoich przeżyciach, a wszystko zapisuje Y – stenograf. W ten sposób doszło do ich pierwszego spotkania. Dziewczyna nie widzi dobrze postaci, ale ulega fascynacji jego palcami. Można by rzec – tu wszystko się zaczęło. Splot różnych zdarzeń doprowadza do tego, iż spotykają się co raz częściej.

Zawsze towarzyszy im ryza czystego papieru, niebieski długopis oraz spokój... Ten ostatni cały czas unosi się między kartami książki. Jest kojący. Nie ma nic wspólnego z nudą. Wspólnie zagłębiają się w jej życie, a tworząca się między nimi więź, wydaje się magiczna. Żeglują przez wspomnienia, a cichym świadkiem jest powoli zapełniający się papier. W którą stronę popłyną?

Z pozoru prosta historia zauracza. Sprawia, że nie ma się ochoty przerywać czytania. Przy końcu kiedy wszystko się wyjaśnia, nie mogłam powiedzieć „a nie mówiłam”. Myślę, że to przyjemne uczucie dla każdego czytelnika. Cóż to za przyjemność znać rozwiązanie, zakończenie literackiej historii?

Yoko Ogawa pięknie pisze o wspomnieniach, o ich mocy i znaczeniu dla każdego człowieka. Według mnie stąd mógł się wziąć brak imion głównych postaci. Poza tym język, którym posługuje się autorka jest lekki, jakby unoszący się w powietrzu. Ciężko to opisać słowami...

Mimo, iż nie znajdziemy tu mocnych wrażeń, nie wieje nudą. Książka idealnie nadaje się na deszczowe popołudnie. Przy pysznej herbacie z chęcią zanurzałam się w świat japońskiej pisarki. Sama przyjemność!


Miłość na Marginesie, Ogawa Yoko, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011


Agnieszka Zieleń
(redakcja@kobieta20.pl)



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat