Naukowy wywód to odpowiednia terminologia, sprawozdawczy styl bez zbędnych upiększeń, zwięzła forma wypowiedzi. Nie zapominajmy o klarownym podziale na rozdziały i podrozdziały oraz odsyłaczach do cytowanych dzieł. Książka Elwiry Watały posiada wszystkie elementy, których wymaga się od literatury naukowej. Nikt nie odmówi jej wnikliwej analizy, sprawnego łączenia faktów czy dużego potencjału badawczego wybranego tematu. Dlaczego więc książkę tą niełatwo czytać w parku, wyciągnąć w tramwaju czy pochwalić się nią wśród współpracowników?
Mój chory de Sade jest bezprecedensową książką na polskim rynku wydawniczym. Pomimo, że jest ona dziełem naukowym, opierającym się na analizie tekstów ojca sadyzmu, trudno podejść do niej bez większych emocji.
Podtytuł „Studium dewiacji i okrucieństwa” mówi wiele. Już na wstępie autorka przestrzega ludzi pruderyjnych, o słabym sercu i odwrotnie proporcjonalnym wstydzie, do zrezygnowania z kontrowersyjnej lektury. Nie ma tu miejsca na wygładzone opisy, pominięte ludzkie zboczenia czy ocenzurowane słówka – czytelnik wpada w sam środek brudnego bajora, z którego może czysty się nie wyczołgać.
Markiz de Sade również i współcześnie burzy krew wielu czytelników. Jeszcze parę lat temu dostępne były tylko ocenzurowane wersje jego chorych wyobrażeń. Dziś czytelnik znieść może wiele więcej i wydawca nie rezygnuje z zoofilskich, nekrofilskich scen czy opisów pełnych nacinania, podpalania, bicia, konania w męczarniach. To nie tylko książka o tajemnicach ludzkich podniet – to także prawdziwe studium tortur, okrucieństwa i niewyobrażalnej wręcz wyobraźni, jeśli chodzi o krzywdzenie innych.
Jak na prawdziwą rozprawę przystało, autorka podzieliła zagadnienie na mniejsze partie, które w tym przypadku dotyczą głównie różnych rodzajów dewiacji. Każdy z opisów perwersji, prócz komentarza od autorki, odnosi się do jednej z wielu książek markiza, ale co gorsze, także do fragmentów tekstów i legend powstałych od starożytności. To niebywałe, jak wymyślne tortury stosowano w imię odmiennie pojmowanej sprawiedliwości.
Ciężko potraktować książkę Elwiry Watały jako kolejne źródło wiedzy, choć niewątpliwie, także i ze sferą pomysłowych erotycznych potrzeb warto się zaznajomić (zwłaszcza, że towarzyszą gatunkowi ludzkiemu od początku). Tematy tabu, dziwne zachcianki czy wyzute z moralności czyny mówią nam najwięcej o psychice człowieka i jego złożoności. W XVII wieku – czasie życia legendarnego de Sade i wyznawców libertynizmu – wszystkie fantazje były spełniane, nic nie było negowane czy odrzucane. Dziś większość z kontrowersyjnych zabaw libertynów wiązałaby się z ostracyzmem społecznym. Wszelkie dewiacje i nieakceptowalne podniety są głęboko ukrywane przed nieświadomym otoczeniem. Ile de Sade krąży po ulicach, snując swe chore wizje pełne brudu, bólu, zła i poniżenia?
Elwira Watała, Mój chory de Sade. Studium dewiacji i okrucieństwa, Bellona, Warszawa 2011
Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)