"Złota młodzież PRL-u" w odróżnieniu od tytułu nie zawsze okazywała się tak wspaniała jak chciano i się spodziewano. Będąc świadkiem wydarzeń które opisuje, niejednokrotnie znał również osobiście wymieniane w książce osobistości, jawi nam się jako wiarygodny i bezstronny autor tak trudnej tematyki, jaką jest powojenna Polska. Prasek wyjaśnia nam niejako zwyczaje, marzenia i sekrety sławnych, min.: Czesława Niemena, Romana Polańskiego, Ewy Frykowskiej, czy Agnieszki Osieckiej. Ludzie Ci odcisnęli ogromne piętno na dzisiejszej kulturze, żadna dziedzina sztuki nie byłaby taka jak dziś, gdyby nie ich wola walki i chęć tworzenia pomimo tak niedogodnych warunków.
Już na samym początku autor dzieli się z nami problemem, jakim defacto jest samo słowo „młodzież” w jego dziele. Poniekąd określani tym mianem ludzie byli nawet grubo po trzydziestym roku życia. Okres młodości przedłużał się w nieskończoność, ludziom nie w głowie było zakładanie rodziny, skoro można było korzystać z przywilejów sławy – imprez, sztuk, wystaw, koncertów i różnego rodzaju wyjazdów za granicę. W Warszawie można było udać się do „Hybryd” czy „Stodoły”, gdzie działały kabarety studenckie. Prasek wspomina również o tzw. „jam session” (sesje jazzu nowoczesnego), na których panujący klimat był swoiście „saloonowy”, starało się tam trzymać amerykański fason. „Jakie czasy tacy ludzie” - chciałoby się powiedzieć. Jakże inne były również piosenki śpiewane w takich miejscach – liczyło się to, co piosenka ze sobą niesie, co nam mówi. Wszak w dzisiejszych czasach jest wręcz na odwrót. Najlepszy wykonawca XX wieku –Czesław Niemen, oskarżany oto, że piosenka ”Dziwny jest ten świat” jest plagiatem, oprócz tego zbierał cęgi za ubiór, styl i oryginalność. A przecież każdy z nas wie, jak nietuzinkową i ważną rolę spełnił w polskiej piosence. Świat telewizji, kina, muzyki czy literatury mieszał się i spotykał w słynnych kawiarenkach, często jednak każda grupa ludzi bawiła się osobno, nosząc dumnie stylistycznie dobrane ubranipra, nierzadko zza granicy – niedostępne dla „szarych” ludzi. Telewizja, która była jeszcze w tych czasach w powijakach, budziła coraz większe emocje: „obracając się w towarzystwie filmowców - reżyserów, aktorów, scenarzystów – znaczyło być kimś ważnym, na topie”. Łatwo można było zatracić się w takim życiu, tak jak zatraciła się Ewa Frykowska. Powstały takie filmy, jak „Miłość do blondynki”, „Rejs”, czy „Popiół i diament”, gdzie zaskakuje nas postać Himilsbacha, którego najlepiej opisuje Maciej Łuczak „zakładał wiele masek, wcielał się w różne postacie, używając do charakteryzacji pół litra czystej wódki”. Czytamy tu o swoistym piciu w Polsce, które miało znaczenie poniekąd patriotyczne. Prasko dokonuje wielu analiz, jednak nie ocenia tamtych ludzi i tamtych czasów, ukazuje nam tamtejsze zasady, według których żyła młodzież. Jednak warto pomyśleć nad cechami jakie nas ukształtowały, które miały wpływ na nasze dzisiejsze charaktery. Ważne jest to, co autor ma nam do powiedzenia o narkotykach, na ostatniej już kartce tych wspaniałych wspomnień : „my jesteśmy ostatnim [pokoleniem], które nie zaznało w młodości ich niszczącej siły” .Warto pomyśleć, jakim my będziemy pokoleniem i jakie to my damy wzorce do naśladowania naszej młodzieży.
Monika Piwowarczyk
(redakcja@kobieta20.pl)
Złota młodzież PRL-u, Cezary, Bellona, 2010